O Annie, która lubi pomagać - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

O Annie, która lubi pomagać

To idealna historia na świąteczny czas: o zabrzance, która kilkanaście lat temu została sama, z małym dzieckiem, drugim w ciąży, w prawdziwej biedzie. Wtedy obiecała sobie, że gdy los się odmieni, pomoże innym – tak jak ona, w opłakanej sytuacji życiowej. Słowa dotrzymała. 20 grudnia, razem ze Stowarzyszeniem Nowe Zabrze i ks. Grzegorzem Skopem zaprasiła samotnych i bezdomnych zabrzan na Wigilię. Ale na tym nie koniec tej bajkowej historii. Dom Anny Sosnowskiej jest najpiękniej oświetlony w Zabrzu.

-Po rozwodzie poznałam smak biedy. Przez rok jadałam to, co dali mi inni. I właśnie wtedy postanowiłam, że jeśli się wzbogacę, podzielę się. Wszystko zaczęło się układać, gdy spotkałam obecnego męża. Mam u swojego boku dobrego, odpowiedzialnego partnera. Wspólnie z synem prowadzimy teraz świetnie prosperujący sklep mięsny. Nie jesteśmy milionerami, ale stać nas na godziwe życie. Mamy też pieniądze, by pomagać. Niedawno przygarnęłam straszą kobietę, która wegetowała w opłakanych warunkach. Na razie mieszka u nas, ale wkrótce przeprowadzi się do własnego mieszkania. Remontujemy je. Udało się je wynająć, bo moja podopieczna wreszcie otrzymała godziwą, emeryturę po zmarłym mężu górniku – mówi Anna Sosnowska. Podczas Wigilii, 20 grudnia, na terenie parafii pw. św. Anny obdarowano ponad setkę osób. Nikt nie wyszedł z pustymi rękami. Ze względu na pandemię, wspólnej wieczerzy nie było. Każdy otrzymał za to świąteczną kolację na wynos, drugą paczkę z żywnością i trzecią, z najpotrzebniejszą odzieżą. Prezenty ufundowała Anna Sosnowska i Nowe Zabrza. – Mój udział w organizacji charytatywnej wieczerzy, to spłata długu, zaciągniętego u tych, którzy dawno temu okazali mi serce. I apel do potrzebujących, że nie jest wstydem korzystać z życzliwości innych. Kiedyś ja to robiłam, dziś mam ogromną radość z dawania. Tak dużą, że nie mam zamiaru zakończyć działalności na tegorocznej Wigilii – dodaje. Anna Sosnowska systematycznie realizuje swoje marzenia – to o pomaganiu innym, ale również o domu oświetlonym świątecznie, najpiękniej jak się da. – Kiedyś, w bożonarodzeniowy czas podziwiałam jeden, w Przyszowicach. Oczywiście obiecałam sobie, że mój będzie jeszcze piękniejszy. Od kilku lat jest. Przynajmniej według mnie. Niewykluczone, że i tych, którzy przyjeżdżają go oglądać. Przez okna obserwuję prawdziwe pielgrzymki – mówi.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *