Dziennikarskie tematy leżą na ulicy - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Dziennikarskie tematy leżą na ulicy

Od 28 lat Telewizja Zabrze nadaje informacje, dotyczące naszego miasta i jego mieszkańców. Od początku tego roku instytucja jest częścią miejskiego Centrum Informacji Kulturalnej. O historii, teraźniejszości, problemach z koronawirusem i planach na przyszłość opowiada Katarzyna Kleczka-Zdebel, dyrektor CIK.

Telewizja Zabrze obchodzi 28 urodziny. Pamiętasz początki tej instytucji?

Pierwszy program na antenie Telewizji Zabrze można było zobaczyć w październiku 1992 roku. Był to serwis informacyjny, który od tamtego czasu nie miał żadnej przerwy w nadawaniu, a telewizja działa do dziś. Na początku była to firma prywatna, założona przez nieżyjącą już panią Brygidę Kaczmarczyk i jej męża, a program był nadawany z ich mieszkania. Nie wszyscy wiedzą, że później siedziba telewizji znajdowała się w nieistniejącym już budynku gospodarczym obok wieży ciśnień przy ul. Zamoyskiego. Program ukazywał się wtedy 2 razy w tygodniu. Szybko jednak okazało się, że potrzeby są znacznie większe, więc sukcesywnie było go coraz więcej.

Potem telewizję przejęło miasto.

Ówczesny zarząd miasta uznał, że trzeba telewizję dofinansować, bo bez pieniędzy nie da się robić ciekawych programów. Telewizja działała wtedy w formule prywatnej, ale ze wsparciem miasta. Przez te lata udało jej się wpisać na stałe w świadomość mieszkańców. I tak jest do dziś, bo nie ma praktycznie wydarzeń w mieście bez udziału Telewizji Zabrze. Niewiele miast w Polsce może poszczycić się taką telewizją, jak nasza. Można nas oglądać w sieci kablowej Vectra, za pośrednictwem której docieramy do prawie ćwierci miliona gospodarstw domowych w regionie, a dzięki stronie internetowej, kanałowi YT oraz mediom społecznościowym dostęp do naszych programów ma każdy i to w dowolnym miejscu. Mamy wiele sygnałów, że oglądają nas np. osoby, które mieszkały w Zabrzu, potem wyjechały z miasta i żyją w Niemczech, Anglii, Irlandii, a czasem nawet na drugim końcu świata, ale nie chcą zerwać kontaktu ze swoim miastem, chcą wiedzieć, co się w nim dzieje.

W którym momencie dołączyłaś do TV Zabrze?

Jestem tu od 2003 roku. Miałam jeszcze przyjemność pracować z panią Brygidą, redakcja mieściła się wtedy w Kamienicy pod Orłem, przy ul. Dworcowej. Było tam niewielkie studio, mały newsroom, wydawaliśmy też miesięcznik Nasze Zabrze Samorządowe, dwa lata młodszy od telewizji, wszystko pod szyldem Zabrzańskiego Informatora Samorządowego. Gdy przyszłam, program wciąż ukazywał się tylko dwa razy w tygodniu. Prócz informacji były też nadawane wywiady, programy publicystyczne, trochę rozrywki. Pani Brygida była już wtedy osobą schorowaną, w którymś momencie musiała się wycofać. W międzyczasie zmieniła się też formuła funkcjonowania telewizji. W związku z likwidacją zakładów budżetowych trzeba było znaleźć w tym zakresie nowe rozwiązanie. I tak znaleźliśmy się w strukturach Domu Muzyki i Tańca, gdzie na potrzeby telewizji zaadaptowana została dawna sala bankietowa. Powstało tu profesjonalne studio i newsroom z prawdziwego zdarzenia. Podziękowania za to należą się przede wszystkim pani prezydent Małgorzacie Mańka-Szulik, która uznała, że warto kontynuować działalność zarówno telewizji, jak i gazety. W Domu Muzyki i Tańca znaleźliśmy się w 2008 roku i byliśmy jego częścią przez ponad dziesięć lat.

Ale połączenie z DMiT chyba żadnej z tych instytucji się nie przysłużyło.

Myślę, że nie można tak powiedzieć. W Domu Muzyki i Tańca stworzono Telewizji Zabrze warunki do dalszego rozwoju i z tego skorzystaliśmy. Nabraliśmy wiatru w żagle. Mogliśmy zapraszać gości i nie wstydzić się tego, jak wygląda nasza siedziba. W tym czasie widzowie zyskali możliwość oglądania nas 24 godziny na dobę i tak jest do dziś. Jednocześnie pamiętajmy, że DMiT jest instytucją, której działalność z założenia miała się koncentrować przede wszystkim na organizowaniu koncertów i innych imprez. Rozdzielenie na pewnym etapie obu instytucji sprawia, że lepiej mogą realizować swoje zadania. Jako osobny podmiot możemy również samodzielnie poszukiwać środków zewnętrznych na własne potrzeby.

Od początku tego roku działacie w strukturach nowej instytucji kultury – Centrum Informacji Kulturalnej.

Dokładnie od lutego. W strukturach Centrum Informacji Kulturalnej działają redakcje Telewizji Zabrze, miesięcznika Nasze Zabrze Samorządowe oraz Zabrzańskiego Informatora Kulturalnego „Sufler”. Podobnie jak miało to miejsce do tej pory, staramy się informować mieszkańców Zabrza o tym, co się dzieje praktycznie w każdej dziedzinie życia miasta.

Jak dużą instytucją jesteście?

Cały CIK tworzy kilkanaście osób, wśród których są pracownicy etatowi i współpracownicy. Można powiedzieć, że naprawdę są to entuzjaści, ludzie, którzy pracują tu od lat i kochają swoją pracę, bo dobrze się czują w mediach lokalnych. Bo media lokalne są blisko mieszkańców i tego, czym oni żyją. Nasi pracownicy bardzo dobrze to czują i potrafią się w tych sytuacjach odnaleźć. Naszym sztandarowym produktem jest serwis informacyjny Wydarzenia, emitowany od 28 lat, w tej chwili ukazujący się od poniedziałku do piątku. W sobotę i niedzielę emitujemy przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia. Poruszamy się w obszarze publicystyki, sportu i kultury. Przygotowujemy programy dotyczące oświaty, ekologii i wielu innych dziedzin. Każdy w naszej ramówce znajdzie coś dla siebie. A nasza działalność przyczynia się do rozpoznawalności marki Zabrze. Mamy też sporo ciekawych reportaży, do których obejrzenia zachęcam. Jeden z nich, „Spowiedź Justyna”, zrealizowany w czasie pandemii, zdobył już nagrody w dwóch ogólnopolskich konkursach telewizyjnych, m.in. Złotą Rybę na Festiwalu Filmów Optymistycznych w Rzeszowie. Zostaliśmy też docenieni przez jury ogólnopolskiego konkursu „To nas dotyczy”, organizowanego przez Polską Izbę Komunikacji Elektronicznej. „Spowiedź Justyna” to historia człowieka, który borykał się z uzależnieniem od alkoholu. Wyszedł z niego dzięki… pasji zbierania grzybów. Jestem z tego reportażu bardzo dumna.

Na ile koronawirus utrudnia teraz Waszą pracę?

Rozpoczęliśmy działalność jako nowa instytucja kultury na początku lutego i tak naprawdę od razu musieliśmy się zmierzyć z nowym wyzwaniem. Wymusiło to częściowe zweryfikowanie naszych planów, rezygnację z części zamierzeń, wypracowanie nowych procedur bezpieczeństwa. Jednocześnie szybko pokazaliśmy, jak duże znaczenie w trudnym okresie pandemii mają lokalne media. Cały czas zapewniamy mieszkańcom dostęp do informacji z życia miasta. Z dużym zainteresowaniem mieszkańców spotkały się transmisje miejskich uroczystości oraz mszy. Liczba wyświetleń materiałów emitowanych za pośrednictwem kanału TVZ w serwisie YT przekraczała 20 tysięcy. W obliczu zamknięcia instytucji kultury stworzyliśmy m.in. cykl „Zaproś Filharmonię do domu”, w ramach którego rejestrujemy i emitujemy koncerty naszych filharmoników. W ramach projektu „Szkolne e-prezentacje” przenieśliśmy do wirtualnej przestrzeni organizowane co roku Zabrzańskie Targi Edukacji. I tak można by jeszcze długo wymieniać…

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Chciałabym, żeby rozwinęła się nasza działalność w obszarze reklamowym. W obliczu pandemii nie jest to niestety łatwe, ale mamy nadzieję, że sytuacja jak najszybciej wróci do normalności. Promujemy naszą nową markę, czyli Centrum Informacji Kulturalnej. Mamy też wiele planów czysto dziennikarskich, bo w naszym mieście tematów wartych podjęcia, nie brakuje. Wprost przeciwnie, tematy leżą na ulicy. Każdy z dziennikarzy ma głowę pełną pomysłów. A CIK daje mu możliwości, by mógł je realizować.

Trzymamy kciuki za powodzenie Waszych planów.

DARIUSZ CHROST


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *