Kto będzie mógł handlować w niedzielę? - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Kto będzie mógł handlować w niedzielę?

Czy zakaz handlu w niedziele może odbić się na zabrzańskim rynku pracy? Jak podejdą do niego handlowcy i klienci, małe sklepiki i wielkopowierzchniowe markety? Kto będzie mógł sprzedawać w niedziele? Ustawy jeszcze nie ma, a już budzi ona mnóstwo kontrowersji.

Zakaz handlu w niedziele prawdopodobnie zostanie wprowadzony w 2018 roku. Ale w jakiej formie, czy będzie dotyczył wszystkich niedziel, czy tylko drugiej i czwartej w miesiącu, jeszcze nie wiadomo. Pierwsze czytanie projektu stawy zapowiedziane jest na grudniowe posiedzenie Sejmu. Oznacza to, że jeśli posłowie chcą zdążyć z uchwaleniem zmian w tym roku, to muszą działać szybko.

Za ograniczeniami w każdą niedzielę jest m.in. Solidarność. Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ Solidarność, uważa, że nie ma obaw, iż gospodarka zostanie zniszczona, a pracownicy stracą pracę. Poza tym zakaz dopuści wyjątki związane z okresem świątecznym, gdy obroty sklepów są największe. Podobnie metropolita katowicki Wiktor Skworc w oficjalnych wypowiedziach wielokrotnie twierdził, że „takie rozwiązanie pozytywnie wpłynie na polskie rodziny”.

Z niedawnego sondażu CBOS wynika, że 61 proc. Polaków jest za ograniczeniem niedzielnego handlu. Jednocześnie 46 proc. z nich robi w ten dzień zakupy. Z kolei wyniki najnowszego badanie Kantar TNS, na zlecenie sieci Lewiatan, wskazują, że 76 proc. respondentów robi zakupy w niedziele i nie chce zamykania sklepów w ten dzień. Sieć popiera propozycję zagwarantowania pracownikom co najmniej dwóch wolnych niedziel w miesiącu bez konieczności wprowadzania zakazu handlu.

-  Nie mamy większego wpływu na kształt tej ustawy. Nie wiemy też, jaki on ostatecznie będzie. Najpierw Solidarność domagała się 4 wolnych niedziel, potem pojawiły się propozycje mniej restrykcyjne, na przykład dwie niedziele wolne, a dwie handlowe. Niedawno handlowe organizacje branżowe proponowały wszystkie niedziele pracujące, ale w zamian wolne dni w tygodniu dla pracowników. Która propozycja zostanie ostatecznie uchwalona, nie mamy pojęcia, więc trudno też o konkretny komentarz. Obojętnie, jakie rozwiązanie zostanie przyjęte, na pewno się do niego dostosujemy – twierdzi Jakub Jarczewski, rzecznik Metro Properties, zarządcy Centrum Handlowego M1 w Zabrzu.

Kierowniczka jednego z dużych sklepów dyskontowych w centrum miasta uważa jednak, że w jej placówce, gdyby ustawa wprowadziła cztery wolne niedziele, konieczne byłyby zwolnienia kilku pracowników.

Na inne zagrożenia wskazuje Roman Przasnyski, główny analityk firmy Gerda Broker. – Zarówno przesądzona już kwestia wzrostu od początku 2018 r. minimalnego wynagrodzenia z 2000 do 2100 zł miesięcznie oraz stawki godzinowej z 13 do 13,7 zł, jak i będąca obecnie w fazie prac sejmowych ustawa o zakazie handlu w niedziele, będą mieć wpływ na działalność małych sklepów – uważa. Podwyższenie płacy minimalnej będzie najmocniej odczuwalne dla małych firm, w tym sklepów, gdzie średnie wynagrodzenie jest najniższe. To właśnie one, a nie duże przedsiębiorstwa, będą musiały przede wszystkim podwyższyć płace, a więc i ponieść wyższe koszty z tym związane. Należy się więc liczyć z tym, że ich właściciele będą bronili się przed skutkami tego zjawiska, podnosząc ceny. Przy obecnych warunkach silnego wzrostu gospodarczego i dobrej sytuacji na rynku pracy, a więc rosnących dochodów, a także nasilającej się inflacji, przerzucenie wyższych kosztów na klientów sklepów nie będzie raczej stanowiło problemu. Tendencję wzrostu cen w małych sklepach w oczywisty sposób nasili wprowadzenie ograniczeń handlu w niedziele, szczególnie w pierwszym okresie obowiązywania nowych zasad. Wyeliminowanie możliwości dokonywania zakupów w dużych sklepach w niedziele, skieruje w te dni klientów do małych placówek – prowadzonych przez właścicieli lub wyjętych spod zakazu poprzez wyjątki – które będą w stanie ich obsłużyć. Każde, nawet czasowe ograniczenie dostępności jakichkolwiek dóbr czy usług, przy jednoczesnym dużym popycie, z którym obecnie z pewnością mamy do czynienia, będzie okazją do podwyższenia cen, z której indywidualni handlowcy nie omieszkają skorzystać.

Krajowa Izba Gospodarcza zwraca uwagę, że ograniczenie handlu w niedzielę powinno zawierać rozwiązania korzystne dla pracowników wszystkich branż, bez faworyzowania lub pomijania wybranych grup zawodowych. Jednym z takich rozwiązań jest zagwarantowanie pracownikom wszystkich branż dwóch wolnych niedziel w miesiącu, zamiast całkowitego zakazu. – To rozwiązanie zadowalałoby zarówno pracowników, pracodawców, jak i klientów, z których wielu ceni sobie możliwość robienia zakupów w niedzielę – uważa Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

 

Waszym zdaniem

Grzegorz Stępień, handlowiec z Targowiska pod Ratuszem: Kupców na targowisku niby na ustawa nie dotyczy, choć były już takie głosy, byśmy handlowali również w niedziele. Uważam jednak, że taki przedsiębiorca nie ma życia. Dlatego jestem za całkowitym zakazem handlu w niedziele. Niedziela dla ludzi, nie dla zakupów! Przecież 30 lat temu tez sklepy w niedziele były zamkniete, naqwet w soboty zamykano je już około godz. 13.00 – 14.00, i nikt w tego powodu nie rozdzierał szat. Nie sądzę też, by takie ograniczenia skutkowały zmniejszeniem obrotów sklepów. Niby dlaczego? Czy będziemy jeść mniej? Albo ktoś, kto chce kupić kurtkę, nie kupi jej w inny dzień?

 

 

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud