Następna naleśnikarnia będzie w Londynie! - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Następna naleśnikarnia będzie w Londynie!

Równo 2 lata minęły od powstania Naleśnikarni Kamienica, przy ul. Wolności 360. Druga Kamienica została otwarta w Tarnowskich Górach. Dziś wywiad z ich założycielkami.

Naleśnikarnie otworzyła Spółdzielnia Socjalna, którą zarządzają Magdalena Masłowska i Hanna Kazik. Miejsce od samego początku było wśród zabrzan tak popularne, że jego założycielki niedawno postanowiły otworzyć filię. „Nowinom Gospodarczym” opowiadają m.in. o perypetiach, które spotykają młodych przedsiębiorców.

* Podsumujcie te dwa lata. Wcześniej nie prowadziłyście działalności gospodarczej. Czy coś was zaskoczyło po otwarciu firmy? Czy też jest dokładnie tak, jak sobie zaplanowałyście?

Najbardziej zdziwił nas czas oczekiwania na rozmaite zgody urzędowe. Myślałyśmy, że dostaje się je praktycznie od ręki, a tu… nic bardziej mylnego. Mimo to uważamy, że nasz plan w zarysie został zrealizowany. Sam pomysł lokalu narodził się już ponad trzy lata temu, podczas szkolenia dotyczącego spółdzielczości socjalnej, które współorganizowałyśmy. Przyszło sporo osób. Kilka z nich bardzo się zainteresowało tematem, potem podczas rozmowy okazało się, że wszystkie interesują się gastronomią, a niektórzy mają całkiem spore doświadczenie w tej dziedzinie. Więc stanęło na spółdzielni gastronomicznej. Ale jakiej? Dyskusji było sporo. Szukałyśmy czegoś, czego w Zabrzu jeszcze nie ma. Są pierogarnie, pizzernie, hamburgerownie. A może naleśnikarnia? Chwyciło. Ale dostałyśmy też bonus. Oczywiście, wcześniej rozpoznawałyśmy rynek, wiedziałyśmy, że takiego miejsca nie ma, że może się spodobać. Nie spodziewałyśmy się jednak, że nasze naleśniki aż tak trafią w gusta zabrzan, że to miejsce tak fajnie się przyjmie. Praktycznie od otwarcia mamy sporą grupę stałych wiernych klientów, a wciąż dochodzą do nich nowi.

* Nowym jest ciężko! Kilka razy słyszałem, że trudno znaleźć u was wolny stolik bez rezerwacji! Sam zresztą też to przeżyłem.

Dla nas to powód do radości, dowód, że to miejsce dobrze prosperuje. Właśnie lokalizacji bałyśmy się najbardziej, że będzie kłopotliwa dla ludzi, bo to przecież na uboczu centrum, są problemy z parkowaniem… Jednak chyba wybroniłyśmy się jedzeniem i ludzie są w stanie znieść tamte niedogodności, bo wiedzą, że w zamian u nas można dobrze i smacznie zjeść.

* Naleśnikarnię utworzyła spółdzielnia socjalna, przedsiębiorstwo społeczne. Jak ta formuła sprawdziła się w praktyce?

Cały czas sprawdza się dobrze, choć sądzimy, że przysparza nam to więcej pracy. Ogółem mamy 15-osobową załogę w Zabrzu, z czego 5 osób tworzy spółdzielnię. Podobna obsada jest w Tarnowskich Górach.

* Powiedzcie kilka słów o menu. Czy wszystkie wasze propozycje trafiły w gusta klientów? Czy też w ciągu tych dwóch lat zaszły jakieś zmiany?

Pierwsze menu tworzyliśmy wspólnie jako zespół, pod czujnym okiem naszego szefa kuchni. Od tego czasu jest kilka istotnych zmian. Otwierając lokal, liczyłyśmy, że dużą popularnością będą się cieszyły desery. Niestety, tak się nie stało – wiele osób jako deser zamawia naleśniki na słodko, więc potem na kolejny deser w formie ciasta nie mają już miejsca. Usunęłyśmy też z karty kilka rodzajów naleśników, które nie cieszyły się popularnością. W zamian wprowadzamy nowości. Naleśnik jest wdzięczną formą, która pozwala na wiele kombinacji.

* Jakie są te nowości?

Jesteśmy otwarte na sugestie gości i podążamy za ich uwagami. Stąd pojawiły się np. bezglutenowe wersje naleśników na mące kukurydzianej. Niestety, nie wszystkie uwagi jesteśmy w stanie zrealizować. Wciąż nie dowozimy naleśników do domów, choć wiele osób o to dopytuje i prosi. Niestety, kuchnia jest za mała, byśmy mogli temu podołać.

* Jesteście ofiarami własnego sukcesu.

Priorytetem są osoby, które są w lokalu. A i one czasem stwierdzają, że czas oczekiwania jest długi. Oczywiście tłumaczymy, że czas oczekiwania może się wydłużyć ze względu na pełną salę gości i ilość zamówień, a wszystkie dania robimy od podstaw, na świeżo. Dowóz by nas dobił.

* Jak udało się wam otworzyć lokal w Tarnowskich Górach?

Sam pomysł wyszedł spontanicznie. Pomyślałyśmy, że lokalu w Zabrzu nie da się rozwijać, powiększyć, więc trzeba uderzyć w inne miasto. Magda dobrze zna Tarnowskie Góry i to ona zauważyła, że nie ma tam naleśnikarni. Zaczęłyśmy rozglądać się za lokalem. Szukałyśmy w centrum, ale niekoniecznie na rynku. Jednak gdy zobaczyłyśmy to miejsce, na pierwszym piętrze, z pięknym widokiem na rynek, wiedziałyśmy, że to musi być tam. I tak 8 marca było otwarcie naleśnikarni Kamienica 2.0

* A w Zabrzu? Będą jakieś zmiany?

W maju planujemy otwarcie tarasu letniego przy lokalu, od strony Domu Harcerza.  Chciałyśmy go zrobić od początku, zaraz po otwarciu lokalu, ale same procedury urzędowe, zgody, zajęły kilka miesięcy. Do tego doszły problemy z wykonawcami. Na szczęście to już za nami, taras jest już praktycznie gotowy.

* Podczas rozmowy dwa lata temu mówiłyście, że wasze plany rozwojowe to m.in. organizacja cateringów i dowóz do klienta. To się jeszcze nie udało. Jakie będą wasze następne kroki?

Catering był dla nas zawsze wyjściem awaryjnym, gdyby sam lokal się nie kręcił. Zresztą czasem robimy go przy rozmaitych okazjach – przygotowujemy wtedy małe naleśniczki bankietowe z rozmaitym nadzieniem. O dowozie już mówiliśmy – na razie się nie da, nie mamy fizycznie takich możliwości. Teraz chciałybyśmy otworzyć kolejne lokale, być może w formule franczyzy.

* Gdzie mogłyby powstać nowe lokale?

Nasze marzenie to smażyć naleśniki w Londynie i w Pradze (śmiech). Z bardziej prawdopodobnych lokalizacji sporo osób namawia nas na otwarcie lokalu bliżej – w Rudzie Śląskiej, w Bytomiu, w Sosnowcu. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud