Resonans znów zachwycił jurorów - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Resonans znów zachwycił jurorów

To prawdziwy fenomen i maszynka do wygrywania prestiżowych wyróżnień. Tak można nazwać zabrzański chór Resonans con tutti, który od przeszło 30 lat z każdego konkursu wraca z jednym z głównych laurów. Kolekcja medali powiększa się, właśnie wrócili ze Szwajcarii, gdzie zdobyli nagrodę specjalną za wykonanie utworu obowiązkowego oraz drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.Resonans con tutti foto Natalia Jakubiec

A sierpniowy konkurs w Szwajcarii (XV Choral International de Neuchatel) należy do tych najbardziej prestiżowych w świecie. Nie każdy może się w nim sprawdzić. To organizatorzy, po przesłuchaniu nagrań chórów i szczegółowej analizie ich dotychczasowych osiągnięć, decydują który z nich zostanie zaproszony do udziału. Te wyśrubowane eliminacje powodują, że do walki na głosy stają wybitne zespoły z całego świata. Często składają się z wykształconych muzyków. Zabrzański Resonans jest zespołem amatorskim, niemal co roku ma zmiany w składzie, najmłodsi to gimnazjaliści, najstarsi to studenci i osoby pracujące, nie związane zawodowo z muzyką. Ale i z tej konfrontacji Resonans con tutti wyszedł zwycięsko. Wyśpiewali nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie utworu obowiązkowego oraz zdobyli drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Szczególnie cieszą się z tej pierwszej, bo świadczy ona o tym, że najlepiej odczytali intencje kompozytora, sprawili największą radość publiczności. – Każdy z chórów miał przygotować kompozycję Ola Gjeilo pt. „Nisi Dominus”, trudną do wykonania, wielogłosową, z wielkim ładunkiem emocjonalnym i dużą rozpiętością dynamiki. W niektórych fragmentach zaczynamy od pianissimo, by zaraz potem przejść do fortissimo. Choć to bardzo trudny utwór, to atrakcyjny dla słuchacza. Nam także się spodobał, będzie stałym punktem w naszym repertuarze. Na pewno wykonamy go podczas najbliższego festiwalu organowego w Zabrzu – wyjaśniał Waldemar Gałązka, dyrygent Resonansu. Trzeba podkreślić, że zabrzański chór bardzo często dostaje nagrody specjalne za najlepsze wykonanie utworu obowiązkowego.

W klasyfikacji generalnej o włos wyprzedził ich chór z Paryża, składający się z wykształconych muzyków uczelni niemieckich i francuskich. Umiejętności zespołów porównywano w iście maratońskim stylu. Każdy chór musiał wziąć udział w trzech koncertach. Rano, w dawnej kolegiacie, były koncerty muzyki dawnej, zaprezentować trzeba było jeden utwór świecki, dwa sakralne, w tym jeden narzucony przez jurorów. Po południu koncert muzyki z epoki romantyzmu i współczesności (kolejne trzy utwory). Wieczorem odbywały się koncerty programów dowolnych, gdzie każdy mógł zaprezentować się w najprzyjemniejszym dla siebie repertuarze ze szczególnym uwzględnieniem muzyki ludowej. Dodatkowo było kilka występów pozakonkursowych dla mieszkańców Neuchatel. Po pierwszych wykonaniach publiczność obstawiała zwycięzców, nawet jurorzy podkreślali, że decydująca walka o laury rozegra się między chórami z Paryża, Helsinek i Zabrza. Niektórzy nawet żartowali, że zabrzanie swoim udziałem lekko zburzyli administracyjny układ świata. Niemal wszystkie chóry reprezentowały stolice swoich krajów, co podkreślano w zapowiedziach. W ferworze wiwatów może utrwalić się festiwalowej publiczności, że Zabrze to stolica Polski.

Laury w Szwajcarii spowodowały, że lawinowo posypały się zaproszenia na kolejne festiwale. – Do Debreczyna, gdzie śpiewa się wyłącznie muzykę współczesną, uznawanego za jeden z najbardziej wymagających konkursów chóralnych. Drugie zaproszenie jest z Barcelony. Bardzo nas cieszą te propozycje. Radzimy sobie z przygotowaniem programu, konkursowego, czasem bardzo trudnego, narzuconego przez organizatorów. Ale niestety zazwyczaj bardzo dużo wysiłku zajmuje nam zgromadzenie pieniędzy na pokrycie kosztów wyjazdu naszego chóru – tłumaczył Waldemar Gałązka. - W Szwajcarii prócz muzycznych doznań zadbaliśmy z organizatorami, by nasi śpiewacy jak najlepiej poznali kraj gospodarzy. Zwiedziliśmy trzy kantony z pięknymi zabytkowymi miasteczkami oraz opłynęliśmy największe jezioro Szwajcarii. Staramy się by każdy zagraniczny wyjazd połączyć ze zwiedzaniem, choć nie zawsze jest to możliwe z powodów ograniczeń finansowych. Tym razem jednakże udało nam się nawet zwiedzić niemiecką Norymbergę – wyjaśnia dyrygent.

Chórzyści Resonansu nie odpoczną długo po wygranej w Szwajcarii. Niebawem wyjeżdżają, w pełnym składzie, na obóz do Głuchołaz. Wakacje łączą z wielogodzinnymi próbami nad repertuarem, który będą prezentować od września.

Zabrzański Resonans istnieje od ponad 40 lat, założycielami byli Norbert i Maria Kroczkowie. Od 20 lat, po nagłej śmierci profesora, chór jest w rękach Marii Kroczek, kierownika chóru, Arleny Różyckiej – Gałązki (dyrygentki i nauczycielki emisji głosu) oraz Waldemara Gałązki, pierwszego dyrygenta. To właśnie on w pierwszych tygodniach września tradycyjnie pojawi się w niemal wszystkich zabrzańskich szkołach. Będzie szukał nowych chórzystów, bo rekrutacja do Resonansu wciąż trwa. – Ale na przesłuchania można do nas przyjść w każdej chwili. Najlepiej przed próbą, która odbywa się w Młodzieżowym Domu Kultury nr 1 w Mikulczycach. Przesłuchania trwają zaledwie kilka minut. Tyle wystarczy, by sprawdzić, czy kandydat ma słuch muzyczny. On jest niezbędny. Nawet nie trzeba znać nut, bo tego nauczymy. Podczas naszych zajęć pracujemy zarówno nad głosem i jego emisją jak i nad kształceniem słuchu i ogólnym umuzykalnieniem – mówił nam Waldemar Gałązka. Dodał, że nie ukrywa przed kandydatami, że czekają ich wielogodzinne próby. Nagrodą za tę pracę są podziw i oklaski publiczności, uznanie profesjonalnego jury, podróże, niezapomniane wspomnienia, a przede wszystkim przyjaźnie na całe życie.

Autorką załączonego zdjęcia Resonansu con tutti jest Natalia Jakubiec


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Komentarze są zamknięte.