Będzie Go nam brakować - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Będzie Go nam brakować

Mówią, że nadzieja umiera ostatnia. Wiedziałem, że jest źle, że leży pod respiratorem, że koronawirus… Ale przecież zawsze był, więc… nie może Go zabraknąć. A jednak… Odszedł od nas wspaniały kapłan, nauczyciel, pielgrzym, filantrop… można by tak wymieniać… Po prostu – Człowiek. Przez wielkie C.

Kilka dni temu zmarł ksiądz prałat Józef Kusche. Jego pogrzeb  odbędzie się jutro, 11 grudnia. Będzie transmitowany za pośrednictwem internetu. Ks. Kusche w ostatnich miesiącach życia podupadł na zdrowiu. Zmarł w Szpitalu Miejskim w Biskupicach. Przyczyną śmierci było zakażenie koronawirusem. W Nowinach wspomina Go Krzysztof Partuś.

Kapłan

Zawsze w pełnym skupieniu celebrował każdą Mszę św. Setki starannie przygotowanych kazań, wszystkie przemyślane, nie za długie, nie za krótkie, zawsze w punktach – to, co najważniejsze, potem podsumowanie… Pisał je na kartkach. Jak wiele z nich miałem okazję przepisywać na komputerze do później wydanych książek! Ale zapisywał je raczej dla potomnych… Do dziś pamiętam, jak odprawiał dla zabrzańskich nauczycieli Mszę św. podczas której kazanie miał wygłosić śp. ks. Herbert Hlubek. Św. Anna wypełniona po brzegi, a ks. Hlubka…. nie ma! Przed Ewangelią biegłem jeszcze sprawdzić do zakrystii, żeby potwierdzić, że nie dotarł. Ale to nie był dla Niego żaden problem – wygłosił wspaniałe kazanie, w swoim stylu – z cytatami, w punktach, z podsumowaniem… Ot tak, z biegu. Zresztą zawsze dbał o jakość – stąd w Annie pojawiali się tak znamienici kaznodzieje jak o. Knabit, o. J. Salij, ks. Maliński, ks. J. Tischner, ks. R. Kempny.

Nauczyciel

Miałem tą przyjemność, że uczył mnie religii przez cały okres liceum. To nie były nigdy lekcje formułek czy teorii. Opowiadał, ale tak, że przyciągał nawet tych, którzy z Kościołem byli raczej na bakier. Zawsze pogodny, uśmiechnięty, kładł rękę na głowę i przyciągał do siebie, by życzliwie „potarmosić”. Nie nakazywał, nie narzucał swojego zdania, raczej sugerował, radził, skłaniał do przemyśleń… Za swoją książką „Trzeba nam siać..” rzucał słowa jak ziarno na żyzną glebę, a ono wzrastało. Moją żonę, kiedy skończyła liceum, pewnego dnia zapytał: a czy nie myślałaś o tym, żeby zostać katechetką? Nigdy o tym nie myślała, ale… skończyła teologię i od wielu lat jest nauczycielem religii! Kiedy indziej rzucił: słuchaj… tworzy się taka grupa Oazy Rodzin i tak sobie o was pomyślałem… Trochę to trwało, ale już prawie 10 lat jesteśmy przy św. Annie w kręgu Domowego Kościoła – gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Kręgu, którym opiekował się i prowadził do samego końca…

Pielgrzym

Setki pielgrzymek po Polsce i świecie. Takie rekolekcje w drodze. Z noclegami w zaprzyjaźnionych parafiach, kempingach. Z czasem na wyciszenie i modlitwę, ale również na śmiech i rozrywkę. Zawsze potrafił tak zaplanować wyjazd, żeby proporcje było właściwe…To z Nim po raz pierwszy byłem zagranicą – na pielgrzymce do Lourdes pod koniec lat 80. Potem wielokrotnie Taize, Licheń, Częstochowa, góra św. Anny, Europejskie Spotkania Młodych w Budapeszcie, Monachium, Paryżu… Sporo tego było!

Filantrop

Zawsze wkoło kręciło się wielu bezdomnych, biednych… nikomu nie potrafił odmówić. Często Go naciągali, ale doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wolał dać się „naciągnąć” niż zaryzykować, że nie pomoże temu naprawdę potrzebującemu… Zawsze w kieszeni nosił jakąś drobną sumę, żeby pomóc. Koleżanka była świadkiem, jak na pielgrzymce zdjął buty żeby oddać temu, który ich nie miał… Stąd nikogo nie dziwiły liczne inicjatywy: zabrzańskie Hospicjum, stowarzyszenie Misericordia, Ochronka św. Marcina (dla dzieci), wigilie dla starszych i samotnych, działalność Caritas, zbiórki przed Wielkanocą, loteria „na buty dla dzieci”… Nigdy też nie miał „stawki” za ślub czy pogrzeb i często odprawiał Mszę za „Bóg zapłać”.

Wychował kilka pokoleń zabrzan – zarówno w św. Annie, jak i w św. Teresce. Można powiedzieć o zabrzańskich pokoleniach x. Kusche – wychowanych na Jego naukach, czynach, postawie…Człowiek wyjątkowy, ale jednocześnie bliski. Będzie Go nam wszystkim brakować!

Krzysztof Partuś


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *