Będzie trzeźwiej - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Będzie trzeźwiej

Kogo może martwić nocna prohibicja, planowana od 1 stycznia przyszłego roku? Cieszą się, co zrozumiałe, urzędnicy odpowiedzialni za zdrowie, sąsiedzi sklepów monopolowych, a nawet część sprzedających alkohol. Jednak według tych ostatnich, w walce o trzeźwiejsze społeczeństwo pies pogrzebany jest nie tylko w ograniczeniu dostępu do trunków. W Zabrzu popyt na wysokoprocentowe napoje dotąd regulował przede wszystkim rynek. Ustalonego limitu: 200 lokali, w których pije się go na miejscu i 400 sklepów posiadających go na półkach nigdy nie przekroczono. A nawet więcej – dziś liczba placówek posiadających koncesję na jego sprzedawanie jest niższa. W gastronomii to 100 punktów, w handlu detalicznym 300. – Od dawna pojawiały się propozycję, by zakazać nocnej sprzedaży alkoholu. Jednak dotąd ich autorom brakowało determinacji w działaniu. Być może teraz się to zmieni. I mnie ta sytuacja cieszy. Nie obawiam się lawinowego powstawania melin, które w zakazanym czasie będą handlowały zakazanym alkoholem. Mamy policjantów i strażników miejskich świetne przygotowanych do swojej pracy, którzy uporają się z problemem, na razie potencjalnym. Nie sądzę jednak, by po zamianie prawa meliny wyrastały jak grzyby po deszczu. Dlaczego? Bo zdrowy człowiek, w środku nocy nie będzie robił wypadów w poszukiwaniu kolejnej butelki. Zadowoli się tym, co ma. Alkoholicy oczywiście nie. I dlatego jeśli nocny zakaz alkoholu stanie się faktem, uznam go za dobry sposób przeciwdziałania uzależnieniu. Intencje jego autorów rozumiem jako działanie profilaktyczne. Poza tym jest jeszcze jeden, moim zdaniem kluczowy argument – z niedosytu alkoholu nikt jeszcze nie umarł, a z jego przedawkowania tak – mówi Jan Szulik, koordynator ds. rozwiązywania problemów alkoholowych. Jeden z właścicieli sklepu z alkoholami w centrum Zabrza deklaruje, że również należy do tej grupy, która nie uroni łzy, jeśli prohibicja stanie się faktem. – Nie uważam, by kupowanie trunków w nocy było dobrym pomysłem. Łatwa dostępność nie służy prawidłowym nawykom, szczególnie wśród najmłodszych. Z przerażeniem obserwuje nastolatków, chcących kupić alkohol w moim sklepie i z takim samym przerażeniem słucham ich komentarzy, gdy odchodzą z kwitkiem. Myślę natomiast, że nocna prohibicja to tylko jeden krok w dobrym kierunku. Należałoby zrobić kolejny – milowy. Rozprawić się z handlem nielegalnym, szkodliwym alkoholem. Pół litra tzw. „F16”, mieszanki chemicznych substancji kosztuje 5 zł. Choć nie pustoszy kieszeni pijących go to nasze, podatników, tak. Niestety, nikt nie wspomina o kosztach leczenia, które ponosimy z powodu zatrucia organizmów F16 i innymi, podobnymi napojami. Pamiętam sprzed kilku lat takie zdarzenie: w naszym sklepie zakupy chciał zrobić mężczyzna na co dzień handlujący alkoholem na targowisku. Zapytałem, dlaczego nie pije tego, co sprzedaje. Odpowiedział, że nie zamierza umierać.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud