Dzięki nam na Śląsku jest bezpieczniej - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Dzięki nam na Śląsku jest bezpieczniej

W Zabrzu powstanie pierwszy w Polsce Społeczny Ośrodek Readaptacyjny dla byłych więźniów. Jego bazą  będzie placówka, prowadzona przez Fundację Pomost, przy ul. Wolności. O innowacyjnej pomocy dla więźniów mówi Edward Szeliga, prezes Pomostu. 

Dwa dni temu podpisaliście ważne porozumienie dla i fundacji i miasta i beneficjentów działania Pomostu czyli osób wychodzących z zakładów karnych. O co w nim chodziło?

To przedsięwzięcie innowacyjne w skali Polski i Europy. Celem głównym porozumienia, które zostało podpisane w Zabrzu, jest readaptacja społeczna więźniów, a także wsparcie rozwoju zabrzańskiego ośrodka i zapewnienie mu stabilnego finansowania. Porozumienie podpisaliśmy z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, prezydent Zabrza, marszałkiem Województwa Śląskiego, pod patronatem wojewody śląskiego oraz ministerstwa pracy, rodziny i polityki społecznej. Wzorcowa placówka powstaje w Zabrzu i to będzie pierwszy w Polsce Społeczny Ośrodek Readaptacyjny. Potem, razem z naukowcami chcemy ten wzór powielić w innych województwach. Docelowo każde województwo ma mieć ośrodek podobny do prowadzonego przez Fundację Pomost w Zabrzu.

Kiedy jest szansa, że powstaną?

Trudno to precyzyjnie określić. Na dzień dzisiejszy realnie wydaje się, że 4, 5 województw jest już zainteresowanych tematem i mają możliwości, by uruchomić taką placówkę w stosunkowo krótkim czasie.

Czyli mają podmiot, organizację pozarządową, zainteresowaną jej prowadzeniem?

Tak, a także możliwości lokalowe i życzliwość władz. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że pierwsze placówki, wzorowane na zabrzańskiej, powstaną na Mazurach, w Nowym Sączu, w Kłodzku i w Bieszczadach.

Jednak samo stworzenie ośrodka jest chyba prostsze niż jego późniejsze utrzymanie. Bo przecież takim podopiecznym trzeba zapewnić spory zakres rozmaitych usług społecznych.

Między innymi po to podpisujemy to porozumienie, by nasz ośrodek zaczął formalnie działać jako SOR, co powinno wiązać się z jego systemowym finansowaniem.

I potem na bazie tego ośrodka w Zabrzu szkolona będzie kadra kolejnych ośrodków?

Nie do końca. Razem z KUL-em wypracowaliśmy standaryzację narzędzi diagnostycznych, teraz kończymy standaryzację metod pracy. Kolejne ośrodki będą pracować na tych narzędziach, które udostępnimy im na zasadach franczyzy społecznej. My będziemy dbać o utrzymanie standardów ich pracy, pomagać i konsultować inne zespoły.

Jaką dziś świadczycie pomoc swoim podopiecznym w ośrodku przy ul. Wolności?

Prowadzimy ośrodek dla byłych więźniów, w którym przede wszystkim uczymy ich samodzielności. Temu służą zajęcia, prowadzone przez naszych specjalistów readaptacji. Mamy kadrę ekspertów, psychologów, pedagogów, terapeutów uzależnień, psychoterapeutów. Prowadzimy zajęcia grupowe i indywidualne. Mamy punkt konsultacyjny dla osób odbywających kary więzienia oraz tych, którzy już wyszli, a także dla członków ich rodzin. Z naszej pomocy, głównie informacyjnej, korzystają osoby z całej Polski. Prowadzimy zajęcia edukacyjne i terapeutyczne na terenie zakładów karnych. Obecnie jesteśmy obecni w czterech placówkach, w zakładach karnych w Wojkowicach i w Zabrzu oraz w aresztach śledczych w Katowicach i Gliwicach. Mamy także mieszkania readaptacyjne dla osób, które ukończyły pobyt ośrodku Pomostu. Tam mogą mieszkać jeszcze do 12 miesięcy po opuszczeniu ośrodka. Prowadzimy dla nich grupy wsparcia i podtrzymywania pozytywnej zmiany. W efekcie, również dzięki nam,  w Zabrzu jest bezpieczniej. Potwierdzają to statystyki. Krajowe mówią, że ponad 80% byłych więźniów wraca w ciągu roku do więzienia, popełniając wcześniej 15 – 20 przestępstw. U nas jest odwrotnie – prawie 80% naszych podopiecznych do więzienia już nigdy nie wraca.

Jednym z celów współpracy z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim ma być także ustanowienie nowego zawodu – specjalisty readaptacji. Dlaczego jest to takie ważne?

Nie ma jeszcze w kraju takiej placówki i nie ma specjalistów, którzy taką pracą się zajmują. Tymczasem w Polsce państwo ma propozycje pomocy dla praktycznie każdej wykluczonej grupy społecznej. Jest zapewniona pomoc i finansowanie dla bezdomnych, dla uzależnionych, dla samotnych matek, dla niepełnosprawnych. Nie ma natomiast niczego dla osób opuszczających zakłady karne. Nie ma placówek, nie ma metodologii pracy i nie ma zawodu, który by się tym zajmował. Tworzymy od podstaw wszystko, co jest z tym związane.

A jak było dotąd? Co państwo proponowało osobom wychodzącym z więzienia?

Taka osoba była zazwyczaj klasyfikowana jako osoba bezdomna i trafiała z automatu do takich placówek. Tymczasem problemy osób bezdomnych i byłych więźniów są zupełnie inne. W ich terapii trzeba zająć się innymi sprawami.

Na przykład czym?

Osoby opuszczające zakłady karne nie uczestniczyły przez lata w życiu społecznym, nie zarabiały na siebie, nie płaciły rachunków. W więzieniu wszystko dostawali pod nos. Do tego nauczyli się załatwiać konfliktowe sytuacje przemocą. W zakładzie karnym to działa, natomiast na wolności absolutnie nie. Próbujemy odwrócić ich sposób załatwiania spraw i komunikowania się z ludźmi. I jeszcze jedna sprawa, z którą musimy się tu w wielu wypadkach uporać – długotrwałe przewlekłe traumy, związane z odrzuceniami i porzuceniami. To często osoby, które przez całe życie były odrzucane – porzucone przez rodziców, w dzieciństwie trafiały do domów dziecka, potem do zakładów poprawczych, potem odrzucały ich żony, dzieci. My staramy się nauczyć ich nawiązania relacji terapeutycznej, a potem normalnego rozstania i pożegnania, a nie porzucenia.

Fundacja Pomost jest od tego roku  Organizacją Pożytku Publicznego i ubiega się o wsparcie w postaci przekazania na jej rzecz 1% podatków.

Utrzymanie ośrodka takiego jak zabrzański kosztuje około 700 tysięcy złotych rocznie. Na podstawowym poziomie, bez żadnych ekstawagancji. Składają się na to środki miasta Zabrze, samorządu województwa śląskiego, dotacje ministerialne, programy unijne, Krajowego Biura do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Ale te pieniądze nie są nigdy pewne, co roku musimy o nie na nowo zabiegać. Marzy nam się, by ośrodek miał zapewnione stabilne finansowanie, szczególnie, że z grantów nie można pokryć części kosztów, na przykład funkcjonowania biura, księgowości. Tu pomagają wpłaty sponsorów i, mam nadzieję, dochody z 1%. Do tego teraz akurat powiększamy nasz ośrodek o nowe pomieszczenia, co generuje kolejne koszty.

Wydaje się, że Fundacja Pomost na dobre zakorzeniła się w Zabrzu. Powiedz o początkach tej współpracy, która dziś przynosi tak dobre efekty.

Przez kilka lat próbowałem uruchomić taki ośrodek w Gliwicach, ale nie udawało się to. Trafiłem do Zabrza, na rozmowę z panem Janem Szulikiem, pełnomocnikiem prezydenta Zabrza do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych. Wysłuchał mnie i pomógł uruchomić naszą działalność. Z perspektywy czasu myślę, ze był to odważny krok, ze strony władz miasta, szczególnie pani prezydent Małgorzaty Mańki – Szulik. To ona zaufała nam i pozwoliła otworzyć ośrodek praktycznie w centrum miasta, dla ponad 20 byłych więźniów, nie wiedząc, jakie będą skutki naszej pracy. Za to jestem bardzo wdzięczny, tym bardziej, że byli więźniowie to nie jest bardzo pozytywnie odbierana grupa społeczna.

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud