Kolęda na zaproszenie - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Kolęda na zaproszenie

W Maciejowie osoby czekający na kolędowe spotkanie z księdzem pierwszy raz nie będą nasłuchiwać dzwonków, a ich dźwięk już nikogo nie zaskoczy. Do 10 grudnia, każdy kto zechce porozmawiać w swoim domu z proboszczem musi go do siebie zaprosić. Na piśmie, za pośrednictwem internetu lub telefonicznie.

- To nie jest nowy pomysł, ale jego wprowadzenie podyktował pragmatyzm. W tym roku, ksiądz proboszcz nie będzie miał pomocy w czasie odwiedzin duszpasterskich. I dlatego to duże przedsięwzięcie organizacyjne stało się jeszcze większe. Postanowiliśmy je usprawnić, biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z minionych lat. Bywały dni, gdy kolędowanie, zaplanowane do godz. 20.00, kończyło się o godz. 16.00. Uznaliśmy, że w tej wyjątkowej sytuacji trzeba racjonalniej gospodarować czasem. Nie tylko naszym. Parafianie również z wyprzedzeniem zostaną powiadomieni o dacie i przybliżonej godzinie odwiedzin – mówi Aneta Romanczyk, katechetka i współautorka pomysłu.

Parafię pw. św. Macieja Apostoła tworzy około 800 rodzin, a każda powinna otworzyć drzwi przed księdzem. Praktyka jest jednak inna. – W dzielnicy jest dużo domów jednorodzinnych i tam nie mamy dylematów, czy nas wpuszczą. Zostajemy zawsze przyjęci. Inaczej jest w blokach, szczególnie tych hotelowych. W nich rotacja jest duża, a związek lokatorów z parafią niewielki – wyjaśnia ks. Rudolf Wilczek, proboszcz w Maciejowie.

Zapraszanie księdza na kolędę ma jeszcze jedną zaletę, związaną z racjonalnym gospodarowaniem czasem. Można poświęcić go więcej tym, którzy chcą rozmawiać ze swoim duszpasterzem. – Pamiętam sytuację z minionego roku. W jednym z mieszkań pospieszenie kończyłem wizytę, tłumacząc, że przede mną jeszcze 15 innych. Wtedy usłyszałem, że w pozostałych nikt mi nie otworzy. Z drugiej strony są osoby biorące urlop, by się mną spotkać. Unikam sytuacji, gdy w kolędowaniu pomaga mi ksiądz spoza parafii. Wierni nie lubią rozmów z duszpasterzami, którzy nie znają sytuacji w Maciejowie. I ja to rozumiem – dodaje ks. Rudolf Wilczek.

Dotąd do parafii wpłynęło ponad 400 zaproszeń. I to spore, pozytywne zaskoczenie. Nikt nie narzekał, a jeśli pojawiły się komentarze, to tylko pozytywne. – Negatywne oczywiście też czytamy, ale nie dotyczą naszego pomysłu, a w ogóle idei odwiedzin duszpasterskich. Niektóry odbierają je jako konieczność wręczania koperty z pieniędzmi – mówi Aneta Romanczyk.

Pomysł z Maciejowa nie jest całkiem nowatorski. Podobne rozwiązanie praktykowane są w innych regionach Polski. A zapraszanie księdza na kolędę, w Zabrzu też się zdarza, ale w odmiennej formie. W parafii pw. św. Anny, jednej z największych w mieście ci, którzy chcą spotkać się z duszpasterzem wieszają na drzwiach białą kartkę.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud