Na początku była pasja. Do muzyki - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Na początku była pasja. Do muzyki

Studio nagrań w Zabrzu? BejfRecords specjalizuje się w nagraniach hip-hopowych wokalistów. jego właściciel, Wojciech Szołdra realizuje też w studiu własne pasje jako Bejf.

* Skąd pomysł na studio nagrań w centrum Zabrza, przy ul. Wolności?

Pomysł wyszedł sam z siebie. Muzyką zajmuję się od dawna, a mieszkam w Zabrzu. Zaczynałem, jako wykonawca, od muzyki hip-hopowej, najpierw w domowym zaciszu, potem na coraz szerszych wodach, aż w końcu pasja przerodziła się w to miejsce.

* Zabrze jednak nie jest stolica polskiego hip-hopu.

To prawda, że Warszawa, Poznań czy Wrocław mają więcej do zaproponowania w tym temacie. Natomiast ja zajmuję się nie tylko nagrywaniem. Specjalizuję się w edycji, miksie i masteringu nagrań, nadawaniu im profesjonalnego brzmienia. A to praca online, nieważne, gdzie dane studio fizycznie się znajduje.

* Jak długo działa już studio w Zabrzu?

Firma powstała w lutym 2016 roku, na dobre funkcjonuje od czerwca. Przez ten czas nagrywało tu kilkudziesięciu wokalistów, bo specjalizuję się przede wszystkim w nagraniach wokalnych.

* Kto już tu nagrywał?

Głównie przyjeżdżają do mnie raperzy, praktycznie z całego Śląska. Obecnie w studiu realizowanych jest kilka projektów m.in. nowy materiał Hosta, rapera z Zabrza, który mimo niewielkiej rozpoznawalności ma duży potencjał, co potwierdzi jego zbliżający się mixtape. Zajmuję się również miksem i masteringiem nowego albumu Cezefiasza „Styl połamanych kul”, na którym od strony producenckiej udzielili się m.in. Bejotka i DonDe, skrecze położył Dj Lem, a gościnnie usłyszymy m.in. Sensiego. W ostatnim czasie studio podjęło współpracę z Faded Dollarsem, młodym producentem ze Szczecina, który coraz silniej zaznacza swoją obecność w branży. Efekty tej współpracy usłyszeć będzie można w pierwszym kwartale przyszłego roku i zapewniam, że jest na co czekać.

* A w skali ogólnopolskiej? Co w branży hip-hopowej uznajesz w ostatnich miesiącach za najciekawsze?

Na pewno podoba mi się płyta Adiego Nowaka. Oczywiście wciąż fajny jest Taco Hemigway, którego obserwuję od pierwszej epki „Trójkąt Warszawski”. Lubię Rasmentalism, podoba mi się także Tworzywo Sztuczne Fisza i Emade. Rap poszedł teraz szeroko, w rozmaite kierunki. Są mieszanki z rockiem, jazzem, elektroniką, popem. Z muzyki niszowej i zbuntowanej, „my przeciwko wszystkim”, stał się muzyką mainstreamową. Jest grupa fanów, którym marzy się tylko ten klasyczny rap, ten prawdziwy. Ale tego mieszania się nurtów i gatunków nie da się powstrzymać. Można tylko obserwować najciekawsze zjawiska i zespoły oraz ich przemiany. Osobiście to sprawia mi największą frajdę – lubię patrzeć na jakiegoś wykonawcę na przestrzeni kilku czy kilkunastu lat, sprawdzać, co mówił kiedyś, co mówi teraz, jak się zmienia, jak się rozwija. Wiadomo – życie mi się zmienia, więc i w swoich piosenkach mówię o innych sprawach.

* Też tak masz?

Oczywiście. Kiedyś pisząc teksty, bałem się zmiany poglądów. Bałem się zarzutów, że kiedyś mówiłem coś, a teraz – coś wręcz odwrotnego, bo zmieniłem zdanie. Czy ja tak mogę? Czy nie będzie to odebrane jak zdrada? Z czasem doszedłem do wniosku, że nie tylko mogę, ale nawet muszę. To jest fajne. Poza tym słuchacze też się zmieniają, dojrzewają razem z zespołami. Mają inne problemy, gdy są nastolatkami, jeszcze inne na studiach czy gdy zakładają już rodziny.

* Jesteś w branży muzycznej samoukiem?

Tak. Ale od tego roku studiuję realizację dźwięku w Jaworznie, w filii warszawskiej uczelni. To był dobry krok, zderzyłem się z ludźmi, podobnymi do mnie, którzy kochają to, co robią, a do tego mają ogromną wiedzę. Branża studyjno – produkcyjna obrosła w wiele mitów, które przy takiej okazji można rozwiać. Poza tym ta dziedzina zależy w dużej mierze od technologii, rozwija się razem z nią. Studia to już nie ogromne sale wypełnione sprzętem, a raczej małe miejsca, wyspecjalizowane w konkretnych fragmentach muzycznej produkcji.

* Czy kolejnym Twoim krokiem będą koncerty, tworzenie jakiegoś środowiska muzycznego wokół studia?

Moją płytkę promowałem w Zabrzu m.in. z zaproszonymi gośćmi w „Okrąglaku”. Na początku przyszłego roku planuję jakieś wydarzenie muzyczne  z okazji 2 lat działalności studia. Oczywiście idealnie byłoby współpracować tu z jakimś klubem na stałe, ale na razie mi się to nie udało. A i nadających się do tego miejsc nie ma w Zabrzu zbyt wiele.

* Prowadzenie takiego studia to dla Ciebie, prócz pasji, także biznes?

Tak, oczywiście. Na pewnym etapie pasja musi przerodzić się w biznes, jeśli ma być kontynuowana. Teraz mam ten komfort, że zajmuję się tylko muzyką, z tego żyję.

* Ile kosztuje godzina nagrań w tym studiu?

Godzina pracy ze mną w studio to koszt około 30 zł. Nie są to duże kwoty, w porównaniu z innymi studiami w regionie jestem konkurencyjny. Być może dlatego obłożenie mam całkiem spore. Z reguły wygląda to tak, że ktoś przynosi swój podkład, a w studiu nagrywamy do niego wokal. Mogę też skomponować podkład na miejscu. Takie nagranie można sobie zabrać do domu albo możemy wspólnie dalej nad nim pracować. Mastering czy mix to osobna sprawa, o której trzeba rozmawiać indywidualnie. Docelowo chciałbym, aby moja praca skupiała się przede wszystkim na miksowaniu i szlifowaniu nagrań czyli tym, czym się pasjonuję najbardziej. Interesują mnie również całe projekty – od fazy pomysłu przez realizację po wyszlifowanie nagrań. Generalnie uważam, że realizator dźwięku to często dusza nagrania. Czasem artysta ma pomysł, koncepcję i od początku do końca ją realizujemy, a czasem -  jest tylko zarys, idea, a reszta we współpracy powstaje w studiu. Różnie bywa.

* Idealny model to chyba ten pierwszy. Ale w środowisku muzycznym nie jest to pewnie takie proste.

Po kilkunastu miesiącach prowadzenia studia wiem już, że ta praca to przede wszystkim praca z człowiekiem, z jego psychologią, nastawieniem, podejściem do życia. Tu spędza się dużo czasu, rozmawia, oddziałuje na siebie. Trzeba radzić sobie z wybujałym ego, z różnymi ambicjami. Na to nie do końca byłem przygotowany. Poza tym muzycy, zwłaszcza ci, którzy mają jakieś sukcesy na koncie, mają też  więcej wymagań, są mniej punktualni itd. Z tym też trzeba sobie radzić, czasem pochylić głowę, czasem – uderzyć pięścią w stół i postawić na swoim.

* Czy jesteś też w tej branży kimś na kształt poszukiwacza talentów?

Myślę, że tak. Od zawsze interesuję się muzyką, lubię jej słuchać, chodzę na koncerty. Jeśli słyszę coś ciekawego, przyglądam się temu i szukam możliwości współpracy. Tak doszło do mojej współpracy z Duchem czy Hassem, z której jestem bardzo zadowolony. I mam nadzieję, że jeszcze nie raz do jakiejś ciekawej współpracy dojdzie.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud