Śluby w ogrodzie, w kopalni i na stadionie - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Śluby w ogrodzie, w kopalni i na stadionie

Ile ślubów  i rozwodów odbywa się rocznie w Zabrzu?   W jakich nietypowych miejscach odbyła się ceremonia?  Opowiada Sławomir Kenig,  kierownik Urzędu Stanu Cywilnego.

* Pamięta Pan pierwszy ślub, którego udzielał Pan w Urzędzie Stanu Cywilnego?

Samego pierwszego ślubu nie pamiętam, ale pamiętam pierwszy dzień udzielania ślubów. To była sobota we wrześniu 1997 roku, ślubów było sporo, chyba około 13, udzielałem ich co 20 minut. Na pewno bardzo się denerwowałem. Po jednej z ceremonii podszedł do mnie ojciec panny młodej. Powiedział, że bardzo mu się podobało, ale dodał, że nie mogę podchodzić do tego tak emocjonalnie, bo się wykończę. Chyba nie wiedział, że to pierwszy mój dzień w tej pracy.

* Czy w taki dzień powtarza się przez 13 ceremonii dokładnie te same formułki, czy też jest miejsce na improwizację, własne przemyślenia?

Myślę, że to zależy od kierownika. Każdy ma gotowe scenariusze, są elementy, które muszą być podczas każdego ślubu, ale zwykle dodaje się coś od siebie. Podobnie z ceremonią. Niby jest podobna, ale zdarza się, że na przykład państwo młodzi nie chcą zakładać sobie obrączek, bo żyją ze sobą już wiele lat i byłoby to dla nich nienaturalne. Czasem obrączki podaje syn, albo są one położone na czymś innym niż zwyczajowa tacka. Niedawno mieliśmy parę, która miała obrączki położone na mchu

* Ile rocznie udziela się w Zabrzu ślubów?

Od kilku lat to stała liczba – około 800 ślubów, łącznie cywilnych, konkordatowych, a także tych wpisanych do naszych ksiąg, ale odbytych poza granicami Polski. Kiedyś wpisywało się taki ślub w USC w miejscu stałego zameldowania, teraz, od 2015 roku, można zrobić to w dowolnym urzędzie w kraju. Takich transkrypcji zagranicznych mamy około 300 rocznie, ale dotyczą one, prócz ślubów, także aktów urodzeń i zgonów. Najwięcej ślubów poza granicami kraju Polacy zawierają w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech, na Ukrainie. Mieliśmy śluby we Włoszech, w Wenecji, w Rzymie; zdarzają się też tak egzotyczne miejsca jak Dominikana czy Sri Lanka.

* Jak na tym tle wygląda liczba rozwodów?

To mniej więcej jedna trzecia liczby ślubów, choć bywały lata, że zbliżała się ona do połowy. W tym roku do końca czerwca mieliśmy 212 rozwodów. Rzadkie są separacje – to też jest odnotowywane w akcie małżeństwa, więc taka informacja do nas trafia, ale to naprawdę pojedyncze przypadki.

* Od dwóch lat jest moda na śluby poza urzędem. W jakich miejscach zdarzało się Panu już ich udzielać?

Małżonkowie mają do tego prawo, a chętnych jest całkiem sporo, pomimo wprowadzonej ustawą dodatkowej opłaty, wynoszącej 1000 zł. Początkowo było to kilka ślubów rocznie, w bieżącym roku, do dnia dzisiejszego było ich już 21. Miejsce musi zapewnić uroczysty charakter ślubu i być bezpieczne. Najczęściej to restauracje, które mają nawet wydzielone osobne pomieszczenie do tego celu.

* Bo nie może być to sala, na której potem jest wesele?

Nie. Uważamy, że nie można łączyć tak ważnego wydarzenia ze stołami zastawionymi jedzeniem. Dlatego zawsze jest to osobne pomieszczenie. Poza urzędem udzielaliśmy też ślubów na stadionie Górnika, w kopalni „Guido”, w ogrodzie botanicznym.

* Odnotowujecie też wszystkie narodziny… Chciałem powiedzieć – wszystkich zabrzan, ale chcąc być dokładniejszym, powinienem rzec – osób urodzonych na terenie Zabrza.

Dokładnie. W pierwszym półroczu tego roku urodziło się na terenie Zabrza 1166 osób. W całym ubiegłym roku było to 2358 osób. To bardzo dużo, szczególnie, że pamiętam lata, w których rodziło się w Zabrzu 1200, 1300 osób. W 2016 roku urodziło się w Zabrzu 2149 osób, ale już w 2015 –  tylko 1695. Skok w ciągu roku wyniósł wtedy prawie 500 osób. Było to związane z otwarciem nowoczesnej porodówki w szpitalu w Biskupicach, która ściąga tu osoby nawet z Częstochowy. Również teraz takich osób spoza Zabrza przyjeżdża tu całkiem sporo.

* Podobnie jest ze zgonami. Odnotowujecie wszystkie zdarzenia na terenie Zabrza, nawet jeśli zabrzan nie dotyczą. I ta liczba może być nieco zawyżona w stosunku do mieszkańców miasta, zważywszy, ile w Zabrzu jest ośrodków medycznych, świadczących usługi dla pacjentów z całego regionu.

Generalnie co roku umiera w Zabrzu około 2000 osób. W tym roku, w pierwszym półroczu, mieliśmy 1037 zgonów, w całym ubiegłym – 1976, w 2016 – 1935. To znacznie mniej niż narodzin na terenie miasta.

* Teraz porozmawiajmy o imionach. Jakie najchętniej nadają zabrzanie swoim dzieciom?

W tym roku najpopularniejsze imiona to Julia, Szymon, Lena, Antoni, Maja, Zofia, Wojciech, Zuzanna, Jakub i Oliwia. Najrzadsze to Gniewomir, Liwia, Brandon, Melchior, Semiliana, Jeremiasz, Inga, Adelajda, Jowita i Kazimierz.

* Gniewomir rozumiem, ale Kazimierz?

Tak. W pierwszym półroczu takie imię nadano tylko jednemu dziecku.

* USC kojarzy się z narodzinami, ślubami i zgonami. Ale to nie jest pełny zakres tego, czym się zajmujecie.

USC przede wszystkim rejestruje wszystkie narodziny, śluby i zgony, ale zajmujemy się tez wszystkimi zdarzeniami, które mają wpływ na stan cywilny. Na przykład w akcie urodzenia może zmienić się ojciec dziecka. Może być sytuacja, że dziecko zostanie adoptowane i też musi to zostać naniesione w akcie urodzenia. Poza tym od 2015 roku to my nadajemy dzieciom numer PESEL, jednocześnie z zameldowaniem. Wcześniej zajmowała się tym ewidencja ludności w Urzędzie Miejskim. Teraz, gdy rodzic przychodzi do nas zgłosić nowo narodzone dziecko, od ręki załatwiamy też tamte formalności. Rejestrujemy separacje, rozwody, dane dotyczące zmiany imienia czy nazwiska..

* Sporo jest tych zmian imienia czy nazwiska?

W Zabrzu wydawanych jest około 100 decyzji rocznie. Przy czym muszą być to ważne życiowo powody, obiektywne przesłanki – gdy nazwisko jest nieprzyzwoite, ośmieszające, nie licujące z godnością człowieka. Nie wystarczy przyjść i powiedzieć, że nazwisko Nowak już mi się nie podoba. Może być też tak, że ktoś w innym kraju  funkcjonuje pod innym nazwiskiem, a potem chce to ujednolicić.

* Zdarzają się w Waszej pracy sytuacje nietypowe?

Jest wiele niecodziennych sytuacji, ale zawsze staramy się znaleźć sensowne rozwiązanie w ramach obowiązujących przepisów. Najbardziej skomplikowane i najtrudniejsze sprawy są wtedy, gdy zdarzenie ma miejsce za granicą lub z udziałem obcokrajowca, gdy zderzają się dwa systemy prawne. Ale takich spraw jest coraz więcej, ale kierownicy są dobrze wyedukowani w takiej materii, więc zwykle możemy coś zaproponować. U siebie lub za granicą. Na przykład u nas potrzebny jest oryginalny, podpisany ręcznie lub elektronicznie dokument, w niektórych krajach wystarczy skan. Albo mamy wątpliwości z uznaniem wyroku rozwodowego ze Sri Lanki… W wątpliwych przypadkach sprawa trafia do sądu. On wydaje postanowienie i jego decyzja jest dla nas wiążąca.

* Proszę jeszcze o kilka zdań o sobie.

Urodziłem się i mieszkam w Zabrzu. Pracę w Urzędzie Miejskim rozpocząłem w 1996 roku. W 1997 roku zostałem zastępcą kierownika, w styczniu ubiegłego roku powierzono mi stanowisko kierownika USC. usc1

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud