Na straży świat się nie kończy - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Na straży świat się nie kończy

22 lutego, po 4 latach kierowania Państwową Strażą Pożarną w Zabrzu, ze stanowiskiem komendanta pożegna się Kamil Kwosek. Przeczytajcie o powodach jego decyzji.

Nowinom opowiada o przyczynach tej decyzji, planach na najbliższą przyszłość oraz o stanie, w jakim zostawia zabrzańską jednostkę.

 

Za dwa tygodnie przestanie Pan kierować zabrzańską strażą. Proszę wyjaśnić powody tej decyzji.

Zgodnie z przepisami, każdego oficera zwalnia Komendant Główny PSP. Po podjęciu decyzji napisałem raport o zwolnienie ze służby. Komendant przychylił się do wniosku i odchodzę z dniem 22 lutego 2021 r., dokładnie po 4 latach mojej pracy na tym stanowisku. To nie była łatwa decyzja, ale uznałem, że teraz jest dobry czas, żeby odejść.

 

Ale jakie były powody Pana decyzji?

Taką decyzję podjąłem. Mam taką możliwość, bo jako mundurowy korzystam z wcześniejszej emerytury…

 

Zamierza Pan iść na emeryturę?? W wieku 45 lat?

Właśnie mija 26 i pół roku mojej służby w szeregach PSP, w tym większość w Zabrzu. Moja decyzja spowodowana jest wieloma względami – tym, w jakim momencie życia teraz jestem, w jakiej kondycji jest Straż Pożarna w Zabrzu. Znaczenie miały i sprawy służbowe i prywatne. Odchodzę z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Nie mam się czego wstydzić – kondycja jednostki jest bardzo dobra, formacja jest dobrze oceniana przez zabrzański samorząd i Panią Prezydent, która wielokrotnie wspierała – mnie osobiście i finansowo – Komendę, więc, cytując Perfect, warto zejść ze sceny niepokonanym. Oczywiście jest wiele rzeczy, których będzie brakować. Nigdy nie zrobi się wszystkiego, gdy się jest tak aktywnym i pełnym pomysłów jak ja. I kiedy by się nie odchodziło – zawsze wydaje się, że to za wcześnie. Są też rzeczy, które chciałem zrobić, ale nie zdążyłem. Podejmując decyzję o zakończeniu służby w PSP – wziąłem pod uwagę intensywność mojej służby w zabrzańskiej Komendzie w ciągu moich 11 lat na stanowisku kierowniczym. Poprzedni rok był też czasem pełnym wyzwań, których wprawdzie nigdy się nie bałem, ale nowa rzeczywistość – groźba zakażeń, kwarantanny, konieczność zapewnienia zdolności operacyjnej jednostki – to wszystko powodowało dodatkowe obciążenia, dotychczas nieznane. W tym rzadkie do tej pory sytuacje, gdy w ubiegłym roku jednostkę ratowniczo-gaśniczą musiałem dwukrotnie czasowo wyłączyć z działania, ze względu na potencjalne niebezpieczeństwo zarażenia Covidem podczas akcji. I w krótkim czasie dokonać wszelkich ustaleń, ocenić sytuację, wdrożyć działania profilaktyczne i zdecydować, jak zabezpieczyć miasto i kiedy przywrócić jednostkę, a później umieć uzasadnić podjęte decyzje. To jednak nie tak, że boję się kolejnych wyzwań. Mam już nowe pomysły na to, co chciałbym teraz robić, czym się zająć.

 

To co będzie Pan teraz robił?

Od 2005 roku mam uprawnienia rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych, to poziom wyżej niż inspektor ochrony przeciwpożarowej. Wiele osób od lat pytało mnie, dlaczego się tym nie zajmę, zamiast pozostawać w służbie w PSP. Mogę uzgadniać projekty budynków, zabezpieczeń przeciwpożarowych, opracowywać instrukcje, opinie i ekspertyzy, organizować szkolenia, konferencje i próbne ewakuacje. Pasjonuję się tym od lat, szczególnie ewakuacją. I uznałem, że może jest to ten moment, by zrobić coś dla siebie, by wrócić do tej rzeczoznawczej działalności i założyć własną firmę…

 

W Zabrzu?

Firma będzie w Zabrzu, zasięg – cała Polska. Znam to miasto, mieszkam tu, jestem tu rozpoznawalny. Nie zamierzam tylko skupiać się na działalności rzeczoznawcy. W rozmowie z Panią Prezydent zadeklarowałem moją wolę angażowania się na rzecz Zabrza, jeśli tylko moja wiedza może się przydać. Uważam, że warto pracować dla Zabrza i jestem do dyspozycji.

 

I nie będzie Pan tęsknił za tą pracą, związaną z nią adrenaliną?

Koledzy, którzy już odeszli na emeryturę, powtarzają, że z jednej strony na straży świat się nie kończy, z drugiej – zawsze będzie jej brakować. Myślę, że najbardziej będzie mi brakowało osobistego zaangażowania w pomoc ludziom, wyjazd do akcji to adrenalina nieporównywalna do niczego innego. Bo ja naprawdę cieszę się, że wybrałem kiedyś tę drogę zawodową, straż pożarną. Spełniłem swoje marzenia. I nie miało dla mnie znaczenia, że zostałem komendantem, choć o tym też marzyłem. A kontakt z pożarnictwem będę miał, gdyż jestem członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Grzybowicach, nadal mogę wspierać Zarząd Miejski OSP – wszystko przede mną.

 

Kto będzie Pana następcą w Zabrzu?

Na razie wie to Komendant Wojewódzki. To jego autonomiczna decyzja, po uzyskaniu opinii prezydenta miasta. Może być to osoba z naszego garnizonu, bo są tu osoby mające niezbędne kwalifikacje. Powinno się to rozstrzygnąć do 22 lutego. Albo do tego czasu zostanie powołany nowy komendant, albo komuś zostaną powierzone te obowiązki. Na pewno nie będzie bezkrólewia.

 

Proszę podsumować swoje dokonania na stanowisku komendanta. Co udało się zrobić?

4 lata to krótki okres, ale sporo w tym czasie się wydarzyło. Ja miałem to szczęście, że pracowałem w Zabrzu od 2004 roku, a od stycznia 2010 roku byłem zastępcą komendanta. Później jako Komendant zainicjowałem wiele zmian: były poważne remonty i modernizacje, kupowałem samochody i lepszy sprzęt ratowniczy. Jest wyremontowane i unowocześnione stanowisko kierowania. Udało się podnieść standard socjalny dla strażaków, na przykład w pokojach wypoczynku. Wyremontowałem wiele pomieszczeń, są nowe bramy garażowe w budynku magazynowym, mamy monitoring wizyjny, nowoczesne oświetlenie terenu. Wymieniliśmy sprzęt łączności, mamy nowe samochody, nową drabinę, za 2,6 mln zł – sfinansowano ją ze środków ministerialnych. Mamy też nowy samochód gaśniczy z modułem proszkowym. Nigdy wcześniej nie było w Zabrzu tak młodego taboru, najwcześniejsza konieczność wymiany będzie za 5 – 6 lat. Mamy nowoczesne kamery termowizyjne, nowy sprzęt ochrony dróg oddechowych, butle kompozytowe. Zakupiliśmy bieliznę termoaktywną i trudnopalną dla wszystkich strażaków. Tego nie ma w standardzie, ale zawsze wychodziłem z założenia, że trzeba zwiększać ich komfort pracy. W ubiegłym roku kupiliśmy nowy samochód operacyjny, wyremontowaliśmy salę gimnastyczną, jest trenażer, doposażona siłownia, ścianka wspinaczkowa, będzie sauna. Trudno wszystko wymienić. To wszystko pozwala strażakom utrzymać odpowiednią kondycję, a sauna pozwoli pozbyć się toksyn z organizmu. Zbudowałem też bardzo dobry zespół ludzi – pozyskałem kilku absolwentów Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, którzy okazali się cennymi strażakami. Nie udało się jedynie poszerzyć wyjazdów i zrobić nowych bram w głównym budynku; było to moje marzenie, ale taka inwestycja to długi proces – wymaga zgody m.in. wojewódzkiego konserwatora zabytków. To jednak wcześniej czy później trzeba będzie zrobić.

 

Jakie najbardziej spektakularne akcje zapamięta Pan z tych 4 lat?

Z czasu sprzed bycia Komendantem na pewno utkwiła mi w głowie akcja gaszenia Praktikera w Centrum Handlowym M1, byłem wtedy w zespole, który wyjaśniał przyczyny pożaru. Będąc później zastępcą komendanta – w 2010 pamiętam, że zacząłem „z przytupem” – zaraz na drugi dzień po powierzeniu mi obowiązków zastępcy był wybuch gazu na ul. Andersa z ofiarą śmiertelną, dowodziłem tą akcją. Pamiętam znacznie więcej zabrzańskich akcji, bo przecież pracuję tu 17 lat. Będąc Komendantem dowodziłem działaniami na autostradzie A4, przy pożarze odpadów na Szybowej, przy wypadku śmiertelnym na DK 88, pożarze poddasza na ul. Głowackiego; ważna była zeszłoroczna grudniowa akcja w Szpitalu Miejskim, na oddziale covidowym. Pamiętam też akcję na ul. Pośpiecha z ubiegłego roku, nikt w niej nie zginął, ale ewakuowano kota, ptaki, świnkę morską i psa. To był dzień, w którym pierwszy raz używaliśmy nowego samochodu operacyjnego i od razu pojechał do trzech akcji. To wszystko zapada w pamięć i nie da się tego wymazać.

 

Ułożył Pan też poprawne relacje z Ochotniczymi Strażami Pożarnymi.

OSP doposażyły się w ostatnich latach, a ja starałem się jak najczęściej je angażować. Podczas mojego komendantowania zwiększyła się liczba wyjazdów naszych OSP. Pomogli nam szczególnie w zeszłym roku, gdy mieliśmy zamkniętą jednostkę i to OSP pojechały na kilka akcji. Czasem były napięcia, gdy negatywnie opiniowałem jakieś ich pomysły, które uważałem za nietrafione. Ale ogólnie darzymy się szacunkiem. Bardzo pozytywnie OSP oceniły ćwiczenia z pożarów wewnętrznych, które zostały zorganizowane z mojej inicjatywy. Mam nadzieję, że nadal będą się rozwijały.

 

Wielu dziennikarzy pamięta Pana jeszcze z czasów, gdy był Pan rzecznikiem strażaków.

 

Dużo nauczyłem się będąc rzecznikiem. Byłem nim już w Siemianowicach, potem w Gliwicach. W naturalny sposób zostałem nim też w Zabrzu, aż do czasu objęcia funkcji zastępcy komendanta. Myślę, że dbałem o dobry przepływ informacji i byłem dostępny dla dziennikarzy. A sam się rozwijałem, dzięki tej funkcji publiczne przemówienia czy udzielanie wywiadów nigdy mnie nie stresowało. To było cenne doświadczenie, które przyczyniło się do tego, że jestem w tym miejscu.

 

Miał Pan też wokół siebie sporo życzliwych osób.

 

Dlatego mam teraz komu dziękować. Nie miałem w rodzinie tradycji pożarniczych, więc na stanowisko komendanta dostałem się dzięki własnej pracy. Dużo zawdzięczam byłemu komendantowi, Jackowi Kyci, który mianował mnie swoim zastępcą. Chciałbym podziękować obecnemu Komendantowi Wojewódzkiemu za zaufanie i powołanie mnie na Komendanta Miejskiego PSP w Zabrzu, a także Pani Prezydent Miasta Zabrze, która pozytywnie mnie zaopiniowała. Dziękuję też zespołowi współpracowników, na których zawsze mogłem polegać i miałem w nich oparcie. Wiele osób dało się porwać mojemu stylowi zarządzania. Mieli też do mnie zaufanie, przychodzili z prywatnymi sprawami. Z wieloma, którzy już nie pracują, wciąż utrzymuję kontakt. Niektórzy pytają nawet, czy mogą przyjechać na moje pożegnanie. To dla mnie największa nagroda i powód do dumy.

 

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszych planach.

DARIUSZ CHROST

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *