Uzależnienie jest jedno, zmieniają się substancje - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Uzależnienie jest jedno, zmieniają się substancje

Z Małgorzatą Kowalcze, dyrektor OPiLU, specjalistą psychologii klinicznej, psychoterapeutą i superwizorem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, specjalistą psychoterapii uzależnień i Anną Kumorek, Kierownikiem Poradni Zdrowia Psychicznego, specjalistą psychologii klinicznej, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego rozmawiamy o uzależnieniach behawioralnych, sposobach ich leczenia i pytamy, czym różni się terapia osób uzależnionych od substancji chemicznych od tych uzależnionych od hazardu czy Internetu.

 

- Czy uzależnienie od hazardu, zakupów, Internetu czy seksu to duży problem?

Anna Kumorek: W naszej przychodni leczy się ok. 150 pacjentów z głównym rozpoznaniem hazardu lub innych uzależnień behawioralnych: seksu, zakupów, Internetu. Trudno powiedzieć, jak to wygląda w rzeczywistości, możemy mówić tylko o pacjentach, którzy się do nas zgłosili i podjęli choćby próbę leczenia. Wiadomo, że nie każdy, kto się do nas zgłasza, w nim wytrwa. Czasami jest to jednorazowa wizyta, czasami pacjenci zaczynają terapię, a jej nie kończą. Trudno nam powiedzieć, jak to wygląda w społeczeństwie. Na pewno przekrój uzależnień się zmienia. Są też pacjenci, którzy nie są wykazani w statystykach, ale mają np. rozpoznanie uzależnienia behawioralnego jako drugiego albo są nim zagrożeni. Takich pacjentów, którzy zamieniają substancje chemiczne, jak alkohol, na hazard, komputer itp. jest więcej.

 

- Szukają odskoczni i próbując wyjść z jednego uzależnienia, popadają w inne.

Małgorzata Kowalcze: Nie tylko. Jest duża grupa ludzi, którzy szukają sposobu na codzienne funkcjonowanie albo odreagowanie. Często tym sposobem jest właśnie Internet, seks, zakupy. To jest akceptowane społecznie i nie od razu jest źródłem problemów. Wiodącym objawem jest przymus, czyli uzależnienie psychiczne. Uzależnienia behawioralne znacząco różnią się od uzależnienia od substancji psychoaktywnych tym, że nie obserwujemy tu objawów fizycznych. Natomiast nawet jeśli doskwiera złe samopoczucie, można to usprawiedliwić codziennymi problemami.

AK: Te osoby bardzo długo nie czują, że to jest problem. Niejednokrotnie otoczenie widzi, że coś się dzieje: rodzina jest zaniedbywana, praca gorzej idzie, a osoba jest przekonana, że to jest fajne, atrakcyjne, że ma kontrolę i nawet jeśli jest tego czasu przed komputerem zbyt dużo, nie widzi w tym problemu, bo to jest jego rozrywka, hobby. Do momentu, aż konsekwencje zaczynają przeważać.

 

- Co nas powinno zaniepokoić, jeśli podejrzewamy, że ktoś w rodzinie może mieć problem z uzależnieniem?

AK: Najbardziej widocznym spośród tych uzależnień jest hazard. Co do innych, są wątpliwości, nawet natury diagnostycznej, a hazard ma najwięcej negatywnych skutków i szybko się rozwija. Okres bezpiecznego grania jest niejednokrotnie bardzo krótki.

MK: Granice między bezpiecznym a niebezpiecznym graniem są bardzo płynne. Co jeszcze powinno nas zaniepokoić, to napięcie, niepokój, rozdrażnienie w momencie, gdy planowaliśmy np. grać, a z jakichś powodów to się nie udało, obsesyjne myśli, które nie pozwalają normalnie funkcjonować, niemożność przerwania czynności: np. ktoś poszedł do salonu, żeby zagrać raz, chciał przeznaczyć określoną sumę na zakupy, a przeznaczył więcej, nie potrafił się oderwać. Miałam pacjentkę, która jeśli kupowała bluzkę, to we wszystkich kolorach, nie jedną parę butów, a kilka – wszystkie, które jej się podobały, nie zwracając uwagi na posiadane finanse. Poza tym zaniedbywanie innych sposobów radzenia sobie ze stresem.

 

- Ludzie wtedy nie wychodzą np. na spacer czy basen.

AK: Często widać to u młodych ludzi. Jeśli nie ma etapu spotykania się z dziewczyną czy chłopakiem, wychodzenia razem, spędzania wolnego czasu, a ktoś woli grać na komputerze czy iść na zakupy, pokazuje to, że mamy poważny problem.

 

- Jeśli zauważymy, że coś dzieje się z naszymi bliskimi, jak porozmawiać i przekonać do leczenia?

MK: Rodzina nie jest w stanie przekonać, ale może  jednoznacznie informować o tym, co ją niepokoi, co jest jej zdaniem nienormalne, na co się nie zgadza. Najczęściej w zakupoholizmie i pracoholizmie jest tak, że człowiek znajduje na wszystko usprawiedliwienie, które często wytrąca z ręki argumenty i pozornie uspokaja rodzinę. Byłoby jednak dobrze, gdyby rodzina była konsekwentna. Problemem w uzależnieniach behawioralnych jest to, że rodzina najczęściej zaczyna reagować w momencie, gdy zauważy puste konto albo gdy przyjdą jakieś monity o spłaty kredytu. Większość pacjentów zgłasza się do nas właśnie z powodów finansowych. Dlatego w ramach terapii mamy dodatkowo doradztwo finansowe i prawne. Często rodzina spłaca dług, zaciągnięty przez osobę uzależnioną. Choć to nie jest wskazane. Z drugiej strony rozumiemy sytuację tych rodzin i wiemy, że one często myślą, że to najlepsze wyjście z sytuacji. Starajmy się, żeby to nie była spłata bez żadnego warunku, np. pomożemy, jeśli zgłosisz się na terapię albo rozłożymy dług na raty i będziesz spłacał. Wszystkie uzależnienia, chemiczne i behawioralne, wymagają ponoszenia konsekwencji. To są takie zaburzenia, jak inne choroby. Każdy człowiek, jeśli nie cierpi, nie podejmuje leczenia. Jeżeli alkoholik, hazardzista, zakupoholik, nie będzie ponosił konsekwencji, nie będzie miał powodów, żeby podejmować leczenie. Ważne jest też to, aby zwrócić uwagę na różnice między uzależnieniami chemicznymi a behawioralnymi. W tych ostatnich często trudno postawić jednoznaczny wymóg abstynencji. Oczywiście poza hazardem.

AK: Hazard jest jedynym rodzajem uzależnienia behawioralnego, z którego można całkowicie zrezygnować. Pacjenci, przychodzący się leczyć, chcą całkowicie z nim zerwać. Natomiast w pozostałych uzależnieniach, trudno sobie wyobrazić abstynencję. Nie możemy zrezygnować z komputera, zakupów, seksu, jeśli mamy partnerów. Dlatego w tych przypadkach leczenie jest ukierunkowane na rozpoznanie przyczyn tych zachowań, tego, co za nimi stoi i żeby wróciły do norm.

 

- Są osoby bardziej narażone, podatne na uzależnienie?

AK: Są pewne predyspozycje, z których może się coś rozwinąć. W pewnych sprzyjających okolicznościach u niektórych może łatwiej dojść do uzależnienia. Ale niekoniecznie. W uzależnieniach chemicznych te predyspozycje są wyraźniejsze. Naukowcy szukają przyczyn, są badania dotyczące hazardu, ale nie jest to jednoznaczne i nie jest tak, że ktoś jest skazany, żeby być uzależnionym albo że jest całkowicie wolny i może się czuć bezpiecznie, bo się nigdy nie uzależni.

MK: Hazard jako jedyne zaburzenie behawioralne zostało zaliczone do grupy uzależnień, gdyż jest dużo podobieństw do osób uzależnionych od narkotyków, alkoholu, łącznie ze zmianami w mózgu. Natomiast jeśli chodzi o zakupoholizm, pracoholizm, seksoholizm, zaliczane są bardziej do grupy zaburzeń nawyku i popędu. Chodzi o to, aby pacjent nauczył się kontrolować używanie. To jest też zmiana, którą obserwujemy w terapii uzależnienia od alkoholu. Pracujemy nad celem pacjenta, a nie zawsze jest nim pełna abstynencja. To oczywiście jest cel idealny, ale nie dla wszystkich to najlepszy lek. możliwy do osiągnięcia.

 

- Jak wygląda taka terapia? Czym się różni od leczenia osób uzależnionych od hazardu?

MK: Jeśli mamy do czynienia z zakupoholikiem czy seksoholikiem, to nie pracujemy nad abstynencją a nad ograniczaniem. Choć grupa anonimowych seksoholików wymaga półrocznej abstynencji. My nie mamy takich wymagań. Przekonaliśmy się w wieloletniej pracy, że jeśli terapeuta postawi taki jednoznaczny wymóg, to często pacjent po cichu robi swoje, bo jest to dla niego zbyt drastyczne rozwiązanie. Jesteśmy bardzo liberalni, jednocześnie informując pacjenta, co byłoby dla niego wskazane.

 

- Czyli bardziej mobilizacja i małe kroki do celu.

MK: Tak, np. omijanie ulubionych sklepów, nie zabieranie karty, odwiedzanie ich z kimś bliskim.

AK: Unikanie hipermarketów, gdzie co rusz widzimy napisy promocja, przecena. Bezpieczniej robić zakupy w mniejszych sklepach.

 

- Dzisiejszy świat nie ułatwia nam życia. Często na uzależnienie narażone są osoby starsze i samotne. Aby zapełnić wolny czas, chodzą do sklepów, siedzą przed komputerem.

MK: Rozwój uzależnień behawioralnych bierze się właśnie ze zmiany świata. Ten temat stał się ostatnio bardzo modny, choć nie zauważyłyśmy ewidentnego wzrostu pacjentów z uzależnieniem behawioralnym. Może w porównaniu z rokiem 2000, kiedy uruchamialiśmy pierwszą grupę dla hazardzistów, tak. Natomiast teraz jest większe zainteresowanie problemem, ale nie przełożyło się to na wyraźniejszy wzrost zachorowań. Być może dlatego, że są na to środki z grantów, ale ja tego nie promuję. Uważam, że każdy terapeuta uzależnień powinien rozumieć, na czym uzależnienie polega, posiąść umiejętność zainteresowania się i pracy z pacjentem z każdego typu uzależnieniem. Bo ono jest jedno, zmieniają się substancje. Uzależniamy się albo wyłącznie psychicznie, albo także fizycznie. Formy pracy są podobne.

AK: Idą dwutorowo. Z jednej strony to praca behawioralna, a więc motywacja, sposoby unikania, z drugiej zrozumienie pacjenta z całym bogactwem, osobowością, problemami. Pytała pani o predyspozycje. Często mają podłoże, sięgamy więc do źródeł i pracujemy nad tym, co jest pod spodem, aby osoba nauczyła się nie tylko sposobów unikania, ale też zmieniła coś w sobie.

MK: Wspomniała pani o starszych osobach. Często zakupy, internet, telewizja, to sposób na spędzanie wolnego czasu i nieumiejętność poszukania innych sposobów. Poza tym jest to szybsze, bo w zasięgu ręki. Żeby pójść na basen, uniwersytet trzeciego wieku, trzeba wyjść z domu. I tu apel do uniwersytetów trzeciego wieku: żeby przyjrzeć się, jakie formy zajęć proponujemy osobom starszym, bo często jest to obsługa komputera i internetu. Warto przyjrzeć się też młodym ludziom. Dziś każde dziecko musi mieć komputer, bo szkoła wymaga. Ale czemu nie pójść do biblioteki, poszukać w książce? Ograniczmy godziny korzystania z komputera.

AK: Często dla rodziców to jest pułapka, bo kupienie dziecku telefonu jest wygodne. Trudniej poszukać zajęcia dziecku, spędzić z nim czas, uruchomić w inny sposób wyobraźnię, zbudować kontakt. Jeśli chodzi o hazard, włączamy osoby do programu dla uzależnionych od alkoholu i narkotyków. Natomiast dzięki programowi leczenia hazardu mamy dodatkową grupę dla tych osób raz w tygodniu, na której mogą odnalażć siebie. Natomiast dla osób uzależnionych od internetu, seksu, zakupów, mamy dodatkową grupę kompulsywnych zachowań. Tam nie ma pracy nad abstynencją, dlatego jest to oddzielone. Program w tej grupie trwa rok, chodzi o zrozumienie źródeł, przyczyny, hazardziści mają trochę bogatszą ofertę, mogą też korzystać z innych grup w naszym ośrodku, np. treningowej, czyli ćwiczenia utrzymania abstynencji, zapobiegania nawrotom, trening asertywności, terapia pogłębiona dla tych, którzy poradzili sobie z uzależnieniem, ale chcą dalej nad tym pracować.

MK: Osoby uzależnione zwłaszcza od hazardu, mogą korzystać z terapii w oddziale dziennym. Trwa do 8 tygodni, z możliwością kontynuowania terapii w poradni, wówczas taka osoba trafia od razu do grupy dla hazardzistów. Jeśli korzysta z dziennych zajęć, może uzyskać zwolnienie lekarskie. Dla wielu jest to korzystniejsze, bo terapia jest intensywniejsza, jest się w stałej grupie.

 

- Jak długo trwa terapia?

AK: Ok. roku, ale to indywidualna sprawa. Są osoby, które wcześniej poradzą sobie z problemem, inne leczą się dwa lata, a nawet dłużej.

MK: Psychoterapia jest długoterminowa. Warto zwrócić uwagę na to, że pacjent może zawsze przerwać terapię, oczywiście po uzgodnieniu z terapeutą. Po roku podsumowujemy, co się udało robić, czy czas zakończyć, czy popracować nad czymś innym. Dbamy o to, żeby terapia nie trwała w nieskończoność, bo chodzi o to, żeby nie uzależniać pacjentów od siebie, musimy im dostarczyć umiejętności i pomóc zrozumieć, co się z nimi dzieje, aby nauczyć się samemu funkcjonować. To bardzo ważne. Jeżeli będzie głównie uzależniał funkcjonowanie od tego, co zrobi terapeuta, to nie będzie dla niego korzystne. Duży nacisk kładziemy też na prowadzenie terapii indywidualnej, bo nie wszystko pacjenci powiedzą w grupie.

 

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud