Zawsze chcę być na podium - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Zawsze chcę być na podium

Startowała już w biegach na 50, 100, a nawet 240 kilometrów. Obecnie zabrzańska biegaczka Marcelina Słomian wraca do treningów po kilkumiesięcznej kontuzji. Na razie biega, jak na siebie, na krótszych trasach. Ale już na przyszły rok planuje wrócić na kosmiczne dla zwykłego śmiertelnika  dystanse.

W ubiegłym roku zajęłaś pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej w biegu na 240 kilometrów, podczas Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich w Lądku Zdrój. Ten rok nie jest taki łaskawy.

Wtedy pierwszy raz biegłam taki dystans. Rok wcześniej najdłuższy dystans, który przebiegłam, to było 110 km. W tym roku o takich długich biegach nie ma mowy. Miałam przerwę trzymiesięczną, spowodowaną kontuzją. Naderwałam mięsień na treningu, trzy dni przed zawodami. To było pod koniec maja. Zacisnęłam zęby, wystartowałam, nawet zajęłam trzecie miejsce. Ale przez to naderwałam mięsień i dopiero pod koniec sierpnia trener zezwolił na lekkie treningi. Niedawno wystartowałam w biegu w Kotlinie Kłodzkiej, przebiegłam 80 km, zajęłam trzecie miejsce. Ale traktuję to jak przygotowanie przed biegami w przyszłym roku, gdyż w maju znowu chcę wystartować na dystansie 240 km.

To będzie Twój główny przyszłoroczny start.

Dokładnie. Festiwal Biegów Górskich  Ultra Trail Małopolska odbędzie się w Kasince, obok której mieszka Justyna Kowalczyk. Tam przewyższenia wyniosą 14 tysięcy metrów. Niby to odległość, którą przebiegłam w zeszłym roku, tyle, że wtedy przewyższenia wynosiły 7000 metrów. Teraz będzie dwa razy trudniej. To bieg, którego nie ukończyła jeszcze żadna kobieta, a tylko 3 mężczyzn. Ja chcę być tą pierwszą. Wcześniej, w kwietniu chcę wystartować m.in. w 12-godzinnym biegu Salamandra w Brennej.

* Jak długo biegasz?

Teraz to piąty rok. Początek był taki, jak u wielu osób – chciałam schudnąć. A tkankę tłuszczową najlepiej i najszybciej spala się przy bieganiu. Na początku były to 2 km, chyba nawet tyle nie potrafiłam przebiec. Potem dystans się zwiększał. To mnie nakręcało. Przebiegłam 5 km, nie męczyłam się, było fajnie, to chciałam więcej. Pierwsze zawody, w których wzięłam udział, były na 15 km. Potem weszło mi to w krew, bez biegania nie potrafiłam już żyć. I tak jest do dziś. To jak mycie zębów. Wolę zrezygnować ze śniadania niż z porannego treningu. Bez biegania jestem… zmierzła.

Jak zacząć? Poradź coś tym, którzy dopiero myślą o rozpoczęciu przygody z bieganiem.

Warto zacząć od biegu połączonego z marszobiegiem, na przykład po minucie marsz i bieg, na zmianę, po czym powoli wydłużać bieg. Wydolność zwiększa się stopniowo. Do tego sportu trzeba podchodzić z pokorą. Częsty błąd początkujących jest taki, że osoby od razu chcą zwiększać dystanse albo biegać coraz szybciej. Ciało trzeba powoli przyzwyczajać do zwiększonych obciążeń. Inaczej są kontuzje, pada kolano, plecy bolą.

OES15981

Do biegania potrzebni są sponsorzy?

Oczywiście. Niby wydaje się, że to niedrogi sport, ale każdy start kosztuje, trzeba zapłacić kilkaset złotych wpisowego. Do tego dojazd, nocleg,  trener, buty (koszt jednej pary to 500 zł, ale co 3 miesiące potrzebne są nowe). W wielu renomowanych biegach sprzęt, który musi mieć zawodnik, jest konkretnie wymieniony i po prostu trzeba go mieć. Bez tego nie dopuszczą zawodnika do startu.  W sumie potrzebuję około 500, maksymalnie 1000 złotych miesięcznie. Niby niewiele, ale trzeba te pieniądze mieć. Teraz jestem na etapie intensywnego szukania sponsora. Liczę, że zachęcą go moje wyniki. Bo ja nigdy nie odpuszczam, zawsze się ścigam, zawsze chcę być na podium. Gdyby ktoś chciał mnie wesprzeć, można znaleźć mnie choćby na Facebooku.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud