PGNiG Superliga: Orlen Wisła Płock - NMC Górnik Zabrze 25:26 (10:13) - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

PGNiG Superliga: Orlen Wisła Płock – NMC Górnik Zabrze 25:26 (10:13)

Zabrzanie wywożą z terenu faworyzowanego rywala komplet punktów. Nasz zespół był bardziej zmotywowany i konsekwentny w realizowaniu taktycznych założeń. 

NMC Górnik Zabrze wszedł w mecz wyjątkowo na luzie, choć nie brakowało im motywacji. Trener Trtik postanowił jednak nieco zaskoczyć rywali i od pierwszych minut grał „power-playem”, czyli z siedmioma zawodnikami w ataku. Ta taktyka szybko przyniosła skutek: zabrzanie już po chwili prowadzili 3:0, a kilka minut 5:1. Poirytowani gospodarze byli jednak na tyle zdesperowani, że nie cofali ręki nawet na centymetr. Najpierw dotkliwie ucierpiał Michał Adamuszek, a kilka minut rozcięty łuk brwiowy musiał opatrywać Iso Sluijters. Zaskoczył jednak Mateusz Kornecki, który raz za razem odbijał piłki rywali. Z boiska wchodził tylko, by wpuścić Sebastiana Zaporę na obronę karnych. A ten wciąż utrzymuje tytuł króla obron w tych sytuacjach, bowiem regularnie odbijał kolejne próby Wisły. Trener Xavi Sabate postawił jednak wyżej poprzeczkę, wpierw wpuszczając Zigę Mlakara, a po chwili Nacho Moyę. Zawodnicy wnieśli nieco więcej jakości, ale fantastyczna współpraca zabrzan przyniosła im wygraną po 30 minutach aż 13:10.

W drugą odsłonę gry oba zespoły weszły wyjątkowo zmotywowane, choć wciąż górą byi zabrzanie. Prawdziwy festiwal bramkarski pokazał Mateusz Kornecki, który wciąż utrzymując ponad 40-procentową skuteczność obron, odbijał kolejne próby gospodarzy. Świetnie popisał się zwłaszcza w drugiej części rozgrywki, odbijając aż trzy próby z rzędu: dwie kontry i dobitkę drugiej z nich. Doskonale spisywał się też Jurij Gromyko, który obdarzony był dziś wręcz darem zbierania piłek, które gdzieś przypadkowo odbijały się od broniących rywali. Łyżką dziegciu były jednak coraz częstsze i czasem dyskusyjne kary, jakie sędziowie pokazywali gościom. Podwójna kara dla zabrzan na sześć minut przed końcem nieco podcięły skrzydła zabrzanom i w 55. minucie Płock zdołał po raz pierwszy wyrównać, 22:22.

Mecz rozpoczął się od nowa. Oba zesoły wymieniały się ciosami, a wynik wciąż oscylował wokół remisu. Na trzydzieści sekund przed końcem przywyniku 25:25 doszło do sporej szarpaniny. Szczęśliwie jednak w trzeciej próbie ataku trafił Rafał Gliński. Płock nie dał rady wyrównać i to zabrzanie wygrali to arcytrudne spotkanie!

Orlen Wisła Płock – NMC Górnik Zabrze 25:26 (10:13)

Orlen: Wichary, Borbely – Zabic 5, Daszek 4, de Toledo 4, Mihic 3, Tarabochia 3, Moya 2, Sulic 2, Krajewski 1, Mlakar 1, Obradovic, Racotea. Trener: Xavi Sabate

Kary: 4 minuty (Zabic 2)

 NMC Górnik: Kornecki, Zapora – Gromyko 4, Sluijters 4, Daćko 3, Gluch 3, Tatarincew 3, Bąk 2, Czuwara 2, Gliński 2, Adamuszek 1, Sićko 1, Tomczak 1, Buszkow, Gogola, Pawelec. Trener: Rastislav Trtik

Kary: 10 minut (Gluch, Tomczak, Bąk, Sićko, Adamuszek)

 


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud