Dani Suarez: Hiszpan, który pokochał Zabrze - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Dani Suarez: Hiszpan, który pokochał Zabrze

Dani Suarez, drugi z Hiszpanów występujących w Górniku zwierzył się portalowi weszło.com, że o możliwości gry w Zabrzu dowiedział się od znajomego na Facebook’u. Piłkarskiego rzemiosła uczył się w rezerwach Realu Madryt.

- Jeśli masz w CV taki klub jak Real Madryt, to możesz powiedzieć, że byłeś tam, gdzie grają najlepsi. Jedyne, czego mogę żałować? Że trafiłem tam tak późno. Miałem 19 lat – opowiada hiszpański defensor ekipy Trójkolorowych w rozmowie z weszło.com – Dostałem się do trzeciej drużyny. Zwykle zawodnicy trafiają tu dużo wcześniej. W tym wieku ludzie zazwyczaj podpisują kontrakty z drugą drużyną, bo wcześniej grali w innych znanych klubach. Faktycznie jest to dziwne, że ktoś z piątej-szóstej ligi dostaje się do drużyny. Grałem wtedy w szóstej lidze, wypatrzył mnie obserwator Realu, który zajmował się regionem Comunidad de Madrid. Mówił, że przypatrywał mi się już od jakiegoś czasu. Później przebywałem na okresie próbnym, po którym doczekałem się kontraktu. Początkowo okres próbny miał trwać miesiąc, ale trwał 5 miesięcy.U nas mówi się na taki stan, że „czujesz się jak na chmurze”. Nie możesz uwierzyć, że tam się znalazłeś, że coś niemożliwego cię spotkało. Na początku jesteś zawstydzony, wiadomo. Ale kiedy tam jesteś dłużej, to jest dla ciebie… zwyczajne. Oczywiste. Nie rozmyślasz nad tym. Dopiero, kiedy opuścisz ten klub, doceniasz to, że co chwilę stykałeś się z legendami, z najlepszymi piłkarzami na świecie, trenowałeś tam, gdzie oni. Idziesz na basen, a tam Cristiano Ronaldo, Sergio Ramos, wszyscy na wyciągnięcie ręki. Ale tak jak mówię, nie zastanawiasz się wtedy nad tym, bo to jest dla ciebie codzienność.

Suarez zaznacza jednak, że nie miał wątpliwości co do tego, iż gra w pierwszej drużynie Królewskich raczej nie będzie mu pisana. I jeśli kiedykolwiek stanie się tak, że będzie wracał jednym samolotem z piłkarzami, których plakaty zdobią ściany nastoletnich kibiców na całym świecie, zadecyduje o tym przypadek.

- No i rzeczywiście tak się zdarzyło. Pierwszy zespół grał na Balaidos z Celtą Vigo, my w tym czasie graliśmy z jednym z pobliskich zespołów, więc po meczach wracaliśmy jednym samolotem. I ja i Ronaldo strzeliliśmy wtedy dwie bramki dla swoich drużyn. Tak, wiem, brzmi nieprawdopodobnie, ale serio strzeliłem dwa gole w jednym meczu. Cristiano podszedł do mnie i spytał: Co tam? Jak tam? Trudno mi było wydusić z siebie pół słowa, powiedziałem tylko, że dobrze, a on na to: Słyszałem, że strzeliłeś dwa gole, ja też. Ciężko mi było w ogóle coś odpowiedzieć, to było dla mnie tak ogromne przeżycie, że wydukałem tylko jakieś „dzięki” – uśmiecha się Dani.

- Dużo się o nim mówi, robi się z niego narcyza, ale to normalny facet, pomocny, najbardziej otwarty ze wszystkich piłkarzy pierwszego zespołu, z jakimi miałem kontakt – przekonuje Dani Suarez.

Choć ma typowy temperament południowca, zaznacza, że w Zabrzu czuje się naprawdę dobrze. - Zabrze daje mi wszystko, czego mógłbym chcieć. Jak przyjechałem, było trochę zimno, jakieś -7 stopni i trochę zacząłem się zastanawiać, czy to mój klimat. Ale dziś widzę, że tutaj spełniłem swoje marzenia. Gram przed niesamowitą publicznością. Wcześniej nie znałem Górnika, nie znałem Zabrza, ale ta atmosfera wokół klubu jest czymś, w czym nie da się nie zakochać. W ogóle nie ma porównania między kibicami Górnika, a kibicami w Hiszpanii. Jak wychodzę z szatni to widok jest super, szkoda tylko, że czwarta trybuna nie jest dokończona, bardzo bym tego chciał. Jestem pewny, że też byłaby na naszych meczach pełna.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud