Punkty zostają w stolicy. Legia Warszawa - Górnik Zabrze 1:0 (0:0) - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Punkty zostają w stolicy. Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:0 (0:0)

Gol Kaspera Hamalainena dał aktualnemu mistrzowi Polski komplet punktów przy Łazienkowskiej. W zespole Górnika duże brawa należą się Tomaszowi Losce. Bez jego interwencji wygrana Legii mogła być okazalsza. „Wojskowi” są nowym liderem ekstraklasy.

Pierwsza śmielej zaatakowała Legia. W 7 minucie bliski strzelenia gola dla gospodarzy był Michał Kucharczyk, ale jego uderzenie w prawy róg bramki na rzut rożny zdołał wybić Tomasz Loska. Cztery minuty później korner egzekwowali piłkarze Górnika. Do główki wyskoczył Michał Koj, posyłając piłkę daleko obok bramki strzeżonej przez Arkadiusza Malarza. W 16 minucie Górnik strzelił gola – najpierw uderzał Igor Angulo, wybitą przez Malarza futbolówkę dobił Łukasz Wolsztyński. Zabrzanie tylko chwilę cieszyli się prowadzeniem, bo sędzia Jarosław Przybył w oparciu o system VAR uznał, że bramka padła ze spalonego. Po wznowieniu gry, do ataku ruszyła Legia, zaś bliski zdobycia bramki był Guilherme. Jego płaski strzał wybronił Loska. Kolejne minuty to istna wymiana ciosów – akcja za akcję. Najpierw Kasper Hamalainen miał wyborną okazję do zdobycia gola, tyle że Fin minął się z piłką w polu karnym. Po chwili mieliśmy dwie świetne akcje Górnika – groźnie na bramkę Malarza uderzali Igor Angulo, Szymon Żurkowski i Rafał Kurzawa. W 30 minucie arbiter zarządził przerwę, po tym jak kibice odpalili pirotechnikę. Gra z powodu zadymienia była przez pewien czas niemożliwa, a piłkarze udali się do tunelu prowadzącego do szatni. Po wznowieniu zawodów, w grę lepiej weszła Legia. Przełożyło się to na ilość sytuacji podbramkowych. Kolejną szansę zmarnował Hamalainen, jednak najlepszą okazję Legia miała w 39 minucie – gospodarze skontrowali zabrzan po rzucie rożnym, wychodząc w pięciu na dwóch zawodników Górnika. Kapitalnie zachował się Loska, który skracając kąt gry przy uderzeniu Kucharczyka, zdołał wybić piłkę.

W 47 minucie Jarosław Przybył po raz drugi tego wieczoru musiał skorzystać z systemu VAR. Szarżujący na bramkę Loski, Jarosław Niezgoda przewrócił się podczas interwencji golkipera Górnika. Piłkarze Legii domagali się rzutu karnego, ale zapis video wskazał, że nie mieli racji. Po tej decyzji warszawianie ruszyli z huraganowymi atakami, jednak Loska bronił w sytuacjach niemal beznadziejnych, ratując kolegów z opresji. W 66 minucie dobrą sytuację miał Górnik. Adam Wolniewicz dograł piłkę do Angulo, z futbolówką minął się Malarz, zagrożenie pod bramką Legii zdołał zażegnać Inaki Astiz. W 70 minucie mieliśmy następną przerwę w grze – powód ten sam: odpalone przez kibiców race.

Po wymuszonej przerwie groźniej tym razem zaatakowali zabrzanie. Efektem był strzał Kurzawy, który z trudem wybronił Malarz. W 80 minucie znów kapitalnie zachował się Loska broniąc uderzenie Christiana Pasquato z kilku metrów. Przewaga Legii w końcówce meczu przyniosła zmianę rezultatu. Stało się to 84 minucie. Strzelcem gola był Hamalainen. Fin uderzał na raty. Za pierwszym razem Loska wybronił. Przy dobitce nie miał już szans. W 90 minucie po ręce Pasquato przed polem karnym, Kurzawa wykonywał rzut wolny, posyłając piłkę ponad bramką.

Stadion Legii pozostaje dla Górnika niezdobyty od 1998 roku. Wtedy po raz ostatni Trójkolorowi wygrali w stolicy.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud