Opuszczają Kościół i liczą się sami - Nowiny Zabrzańskie

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuj pliki Cookies
Więcej informacji

Opuszczają Kościół i liczą się sami

Internetowy licznik apostazji nie zatrzymuje się. Jedną z ostatnich na liście, jeszcze niedawno była zabrzanka, Kasia Em. Wpisała się na nią z numerem 2303. W krótkim czasie pojawiło się za nią kilkadziesiąt innych osób, które postanowiły rzucić Kościół, definitywnie wziąć z nim rozwód. Ostatnia zajmuje pozycję nr 2453.

Licznik Apostazji uruchomił Robert Biedroń, polityk znany z lewicowych poglądów, lider partii Wiosna, wcześniej prezydent Słupska.  To on zajmuje na nim nr 1. Razem z nim, pod apelem o jego tworzenie podpisały się Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Lewicy oraz Agata Diduszko-Zyglewska, działaczka z Warszawy, również związana z Wiosną. Czemu ma służyć ta internetowa lista? Jej pomysłodawcy piszą, że prawdzie. Dokładnie, zbliżeniu statystyki polskich katolików do realnej wielkości. To ważne, bo w ocenie jej twórców dyktat Kościoła w życiu społecznym opiera się na twierdzeniu, że prawie wszyscy obywatele są katolikami. Trójka polityków zamierzają udowodnić, że tak nie jest. (…) Kościół odmawia podania liczby tych, którzy z niego wstąpili, bo swój wątpliwy mandat do wtrącania się w każdy aspekt naszego życia opiera na rzekomo ogromniej licznie Polek i Polaków należących do tej instytucji i wspierających jej działania. Przy tym, nie odnosi się do liczby ludzi realnie biorących udział w kościelnych rytuałach (to mniej niż 30 proc. Polek i Polaków, czyli mniejszość) tylko do liczby ochrzczonych (…). Policzmy się zatem same i sami! – piszą inicjatorzy Licznika.

O apostazji, od kilku miesięcy mówi się wiele. Znacznie więcej niż 2, 3 lata temu. Ale głos zabierają głównie ci, którzy oskarżają Kościół. O pedofilię. O jej tuszowanie. O afery finansowe. O skandale obyczajowe. O polityczne zaangażowanie. I najogólniej – o hipokryzję. Rzecznik Kurii Diecezjalnej w Gliwicach, ks. Krystian Piechaczek nie chce komentować sprawy, tłumacząc, że wkrótce pojawi się oficjalne stanowisko polskich hierarchów.

Za to ks. dr hab. Piotr Majer, zabrzanin, wykładowca prawa kanonicznego na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie, kapelan honorowy Ojca Świętego wyjaśniał niedawno, że apostazja zwykle nie jest tym, czego pragną osoby planujące rozstanie z Kościołem. – W rozumieniu prawa kanonicznego jest przestępstwem, polegającym na całkowitym porzuceniu wiary chrześcijańskiej. Może się wiązać z wstąpieniem do innej, niechrześcijańskiej wspólnoty religijnej lub z życiem całkowicie niereligijnym. Odstąpienie bywa następstwem apostazji, ale nie tylko niej – mówił w wywiadzie udzielonym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Kilka lat temu, w Nowinach Zabrzańskich komentował wydarzenie z Zaborza.  Wtedy 34-letni mężczyzna uderzył proboszcza parafii pw. św. Franciszka, bo duchowny odmówił przyjęcia jego deklaracji apostazji. – Są osoby domagające się wykreślenia swoich nazwisk z księgi chrztów. Nie można tego zrobić, bo sakrament ustanawiający nas członkami Kościoła jest niezniszczalny. Nie da się go anulować. Tych, którzy myślą o apostazji, zanim ostatecznie się na nią zdecydują, zobowiązujemy do rozmowy z duchownym. Jeśli ona nie zmieni ich nastawienia, dokonuje się odpowiedniej adnotacji w akcie chrztu. Chęć wystąpienia wiernego z Kościoła to dla kapłana bardzo bolesna sprawa, z pewnością niełatwa i dla samego zainteresowanego. Niektórzy mają za złe swoim rodzicom, że ich ochrzcili. Nie chcą zawyżać liczby katolików w naszym kraju. Boleję, że w ostatnim czasie dochodzą do głosu radykałowie, a apostazja jest w części efektem ich aktywności. Boleję, bo atakują wartości, które powinny być bliskie wszystkim ludziom. Co złego jest w głoszeniu szacunku dla drugiego człowieka, miłości bliźniego, ochronie życia ludzkiego, w nauczaniu religii w szkole? Rozumiem, że można mieć zastrzeżenia do ludzi Kościoła. Wiadomo, że tam, gdzie człowiek, są ułomności. Kościół głosi jednak wartości uniwersalne, wynikające z refleksji każdego zdroworozsądkowego człowieka. Niekoniecznie katolika.

Komentarz ks. Piotra Majera dotyczył wydarzenia z 2012 r. Po blisko 9 latach, na wznoszącą falę apostazji podobnie patrzy inny zabrzanin, katecheta dr Ryszard Paluch.  – Czuję ból, gdy słyszę, że ktoś decyduje się na odejście z Kościoła. Ten wybór nie zmienia jednak faktu, że zawsze będzie dzieckiem Boga, moją siostrą, moim bratem w wierze. Bóg – w przeciwieństwie do człowieka – nigdy nie odwoła swojego zobowiązania z chrztu świętego. W moim odczuciu, apostazje z ostatnich miesięcy są w dużej mierze inspirowane politycznymi działaniami. Są konsekwencją manifestacji Strajku Kobiet, efektem działania posłów, którzy z drwiącym uśmiechem,  pozują do zdjęć z hasłem  w stylu: #apostazjachallanege. Tyle, że to bardzo niegodziwe – próbować zaistnieć kosztem czyjegoś bólu, krzywdy, bo ostatecznie w takich kategoriach interpretuję apostazję. W rozmowach o porzucaniu Kościoła brakuje mi jednego – odniesień do indywidualnej relacji z Bogiem. Być może tu tkwi clou problemu. To nie tylko kwestia instytucji, naszych grzechów i przestępstw, ale religii, która nie staje się wiarą, nie doprowadza do osobistego spotkania z Osobą… I w tym kontekście mamy dużo do naprawy i „do nawrócenia” . Co zrobić? Jak żyć, aby ludzie patrząc na chrześcijan pytali: w Kogo oni wierzą?!

To, że apostazja bywa traktowana jak rzucenie partyjnej legitymacji widać jasno. W motywach działania, na pierwszy plan wysuwają się oskarżenia o pedofilię duchownych oraz robota, jaką w tej sprawie wykonały filmy braci Sekielskich. – Wspólnym mianownikiem wielu ostatnich apostazji jest problem seksualnego wykorzystywania nieletnich przez ludzi Kościoła. Mówię problem, bo w powszechnym odczuciu nie został jeszcze rozwiązany. Przestępstwa bywają zamiatane pod dywan –wyjaśnia Leszek Nowak, twórca internetowej Stacji Ateizm.  Sam jest apostatą. Od 7 lat walczy o usunięcie swojego nazwiska z kościelnych statystyk. Batalia toczy się w sądzie, a determinację do jej prowadzenia daje to, o czym pisze Robert Biedroń na stronie Licznika. – Chcę, by statystyki wiernych oddawały stan faktyczny. Nie chcę, by moje nazwisko tworzyło zafałszowany obraz polskiej religijności.  Niestety, nasze prawodawstwo nie radzi sobie z tym, z czym dawno i sprawnie uporały się Włochy. Walczę, by moimi danymi osobowymi nie mogli już dysponować duchowni.

Leszek Nowak pochodzi z tradycyjnego polskiego domu, co dziś dla wielu nadal znaczy katolickiego. – Ochrzczono mnie, byłem ministrantem. Już z tamtych czasów pamiętam swój bunt przeciw wmawianiu wiernym poczucia winy. Księża mówią: grzeszycie, ale my, jako jedyni mamy na to lekarstwo. Ten bunt czułem zawsze, gdy patrzyłem na koleżankę, klęczącą przed ołtarzem. Była wzorem wszelkich cnót – dobra, mądra, grzeczna, a mimo to, w oczach Kościoła, grzeszna. Gdy dorosłem, najpierw zdałem sobie sprawę, że wiara nie jest mi do niczego potrzebna, że nie żałuję swojej nieobecności w kościele. Dopiero później, po fazie obojętności, przyszło przekonanie, że moje nazwisko ułatwia duchownym wywieranie złego wpływu na społeczeństwo. Daje im argument, że działają w imieniu znacznej większości. Jak wielu, i mnie oburza hipokryzja kleru. Jednoczesne wytykanie grzechów innym i samemu grzeszenie na potęgę. Przykład? Proszę bardzo. Jeden z księży żył w związku z kobietą. Wspólnie wyremontowali mieszkanie. Gdy ona zmarła, on dwoił się i troił,by wykazać, nie ujawniając prawdziwych powodów, że nieruchomość powinna należeć do niego.

W Liczniku Apostazji są wpisy kilku zabrzan. W krótkim czasie wszystkich nowych przybyło ponad 300. Większość informuje, że apostazje to świeża sprawa: dokonano ich w 2020 i 2021 r. Wśród tych, którzy zdecydowali się na formalny rozbrat z Kościołem, na pierwszy pozycjach są sławy: pisarka Sylwia Chutnik – numer 3, pisarz Jacek Dehnel – numer 5, profesor prawa Monika Płatek – numer 6. Oni i inni zarzucają Kościołowi atak na kobiety, dzieci i osoby LGBT+, bezkarność duchownych, tuszowanie kościelnej pedofilii, przyjmowanie publicznych pieniędzy i nieetyczny splot hierarchów z rządzącymi krajem.

- Zmierzamy do sytuacji, w której nie da się ukryć faktycznej liczby polskich katolików. Będzie ich coraz mniej, a w końcu tak mało, że zaklinanie rzeczywistości, jak dziś, stanie się niemożliwe. Ci, którzy dokonali już apostazji nie będą chrzcić swoich dzieci. I tak dalej. Wiernych, także tych na papierze, dotąd niezwykle ważnych w dyskusji o znaczeniu Kościoła w Polsce, zacznie wreszcie ubywać. Pojawi się za to inny społeczny problem: kto utrzyma majątek kościelny, gdy finanse tej instytucji osłabną? – pyta Leszek Nowak.


Wstecz

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz



Current month ye@r day *